ja chyba też zmykam spać. mam szansę zasnąć bez chrapania mojego mżonka

w/w siedzi w garażu i grzebie w autku. prędko pewnie nie skończy, a ja bym skoczyła pod prysznic i ryknęła mu dobranoc i srrrrruuuuu do wyrka.
bo jestem tak wykończona tym chrapaniem, że chwilami w nocy mam takie napady agresji że adrenalina skacze jak szalona. i dlatego chodzę niewyspana, wkurzona i zmęczona. tacy chrapiący ludzie nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że ich partnerzy dostają szału jak idą spać.
no to zapytam jeszcze raz- znacie jakieś sposoby na pozbycie się chrapania? (oczywiście poza wywaleniem mżonka z łoża)

i wszywania piłek w tyły piżamy, żeby leżał na boku- na to to on się nie zgodził. a mógłby się kurna poświęcić- on i tak zasypia w 20 sekund. u mnie jest z tym problem, a jeszcze te charkanie to już spazmów idzie dostać.
jak coś rozwalę to myślicie, że będzie to okoliczność łagodząca? bo ja kiedyś nie wytrzymam i coś rozłupię, żeby się wyładować (np. w piwnicy są stare naczynia ciotki)
hejka
mlodam jak się czujesz?
zapmarta, nika heloł. ja @ w żaden sposób nie odgonię. cholera jedna jak ma przyjść to i tak przyjdzie. takie uroki tej zołzy wstrętnej.