dzień doberek
dzisiaj od rana zabiegana
byłam na kolejnej rozmowie w tej firmie, co w poniedziałek (praca na produkcji). rozmowa dość długa, bo się z facetem fajnie gadało. potem musiałam poczekać, aż skończą drugą rozmowę i szliśmy oglądać jak to ta produkcja wygląda. powiem, że nie jest to skomplikowane, ani takie ciężkie. jedynie co, to pewnie nocki mnie będą dobijać, jeśli mnie już wezmą. koleś jak czytał moje podanie to stwierdził, że jestem świetną kandydatką na pracownika biurowego, administracyjnego i szkoda mnie na produkcję, na co ja mu powiedziałam: "niby taka świetna a od roku pracy szukam". powiedział też, że bałby się o to, że jakby mnie zatrudnił, to po krótkim czasie znalazłabym pracę w biurze i się zwolniła. na co ja mu powiedziałam, że jak już dostanę tę pracę, to sobie pójdę na studia administracyjne i dopiero potem będę myśleć o innym stanowisko-> więc przynajmniej te 3 lata bym tam chciała pracować. a pozatym, może właśnie u siebie znaleźliby kiedyś wolne stanowisko biurowe i ja bym tam z produkcji przeszła-> tak też może być. no nic, do wtorku się dowiem czy mnie wezmą, ale koleś który mniie (i jeszcze jedną babkę) oprowadzał po tej produkcji stwierdził, że skoro boss nam kazał sobie to obejrzeć, to jest duża szansa że akurat nas wybierze. no ale to pewnie znowu takie tylko gadanie-> czekałam rok, to mogę poczekać jeszcze parę dni.
z tej drugiej firmy, gdzie miałabym robić te oferty na przetargi i w dokumentach siedzieć, to dopiero w przyszłym tygodniu może się na coś zdecydują, bo jeszcze się ludzie zgłaszają. i ja sobie tak głośno pomyślałam, że po co jeszcze prowadzą rozmowy- ze mną już rozmawiali, więc niech mnie od razu wezmą, bo nikogo lepszego nie znajdą
sol widziałam zdjęcie- rewelka. jak ja bym chciała mieć taki brzucholek z lokatorem... zostanie mi pewnie poczekać jeszcze jakiś rok albo 2 zanim mi sie uda. bo jak narazie nie wychodzi bez leków, małż przed badaniem, ja może dostanę tą pracę, to chciałabym popracować i dostać umowę na dłużej, żeby mieć pewny zarobek, a nie się potem tłuc na jednej wypłacie w wynajmowanym domu. kredytów już nie liczę, bo w przyszłym roku mamy nadzieję wszystko do końca spłacić, jak mamcia nam da kaske za mieszkanie- spłacimy juz wszystko i jakoś damy radę. rentę będę mieć całą, bo brat skończy szkołę to będzie można odłożyć, żebym mogła jeszcze i wychowawczy zahaczyć w razie co. taki mam plan. ale moje plany przeważnie tylko się mijaja z rzeczywistością, więc na nic nie liczę. po prostu bym chciała, żeby przynajmniej połowa z tego wyszła.
mama szkoda, że rodzinka nie przyjedzie na rocznicę. my 2 tygodnie temu obchodziliśmy 2 rocznicę-> jechaliśmy w góry, więc cały tydzień świętowaliśmy.
na pierwszą rodziny nie zapraszaliśmy, bo wszyscy zarobieni. zrobiliśmy imprezę z przyjaciółmi, którzy nie mogli być na weselu. było żarcie, picie, karaoke i mnóstwo świetnej zabawy.
padnięta normalnie jestem. dopiero przed chwilką zjadłam bułkę, bo tak to bez śniadania tam jechałam. dziś na obiad ziemniaczki i jajco plaskate, bo nie mam nic rozmrożonego, a pozatym nie mam czasu kombinować. jutro się wysilę