hej hej heloooooooooł dziewuchy-zboczuchy
jak tak was przejrzałam, to pytongi, strinki rządzą
my byliśmy wczoraj u teściów, bo chcieli w "bardzo poważnej sprawie pogadać" oczywiście tylko z G. ale ja jestem wredna synowa i nie puszczam samego G do nich, bo go potem naciągają na wszystko, a on biedaczek nie potrafi odmówić->od tego jestem ja. ja i tak jestem dla nich złem całego świata, więc tym bardziej nie mam skrupułów, żeby im dowalić. a przynajmniej na G sie nie obrażają- taki mamy system, bo i tak ja jestem ta najgorsza.

wczoraj oczywiście chodziło o kredyt (bo oni tą hipotekę zawalili) i szukają żyranta do nowego kredytu, żeby dom uratować. my nie możemy, bo tylko G ma jak narazie dochód, a jak ja wkońcu tez będe mieć to będziemy myśleć o włąsnym domu, a nie ratowaniu ich rudery. to wyskoczyli, czy któryś ze znajomych by nie poszedł na ich żyranta?

no szok normalnie-> my wiemy jacy oni są, że nie płacą, lecą w kule i kłamią, to my mamy przyjaciół wkopywać w ich bagno????!!!!!!! pozatym nasi przyjaciele też są na dorobku wszyscy. jak będą chcieli sami wziąć kredyt czy coś, to nie będą mogli, bo będą żyrantami. głupi ci teściowie, że szok. no a potem teściowa wyskoczyła, żeby jej robote załatwić. noż... ja sama od roku pracy szukam i nic, a ona myśli, że ja jej w tydzień znajdę? ostatnio pracowała 20 lat temu, nie ma dojazdu nigdzie, to ona myśli, że może ja ją będę wozić? załatwiło się ojcu robotę, gdzie na początek zarobiłyb 1600zł, to się tam nawet nie pokazał!!! niech oboje się ruszą, bo oni od 6 lat są w tych długach a do pracy żaden nie idzie. bo ojciec jest emerytem. no i co??? jak się nie ma kasy to się idzie pracować, a nie dzieci się okrada i blokuje im możliwość dorobienia się czegoś. my nie będziemy za nich płacić, mamy swoje rachunki, potrzeby i opłaty. niech się kulają. po raz kolejny jestem sucz-synowa, ale mi to wisi. do nich innym być nie można, bo by człowieka wyssali do cna, a jeszcze skopali dupsko, że tak mało.
no to się wywnętrzniłam... już mi lepiej
sol co do sukienki na wesele-> uszyj sobie jakąś. ja też szyłam w ubiegłym roku, zaraz ci pokażę fotkę. ja też nie dość, że dużych, to jeszcze nietypowych wymiarów i sukienki na mnie to koszt ok. 200-500zł. a ta sukienka kosztowała mnie-> materiał 30zł+ robocizna i wyszło mi 90zł za sukienkę. sama ją sobie zaprojektowałam, bo sobie umyśliłam, że jakbym wkońcu zaszła, to przyda się ta regulacja na plecach (ewentualnie jakbym schudła). więc sukienka pasi na rozmiarówkę dość szerokiej skali

długość 3/4, w dodatku ze skosa. bo ja też nie mam co pokazać, a w takiej długości samej 3/4 to dopiero bym jak klocek wyglądała, dlatego ze skosa.