Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.

Czyżby to była miłość od pierwszego wejrzenia?spotkaliśmy w restauracji ja byłam z rodziną na obiedzie i z kolezankami i on weszedł do restauracji bo miał sprawe do mojej koleżanki oczywisci zapoznała wszystkich z nim i tylko raz spojzałam mu w oczy a on mi i potem ciągle wypytywał moja kumpelke o moj numer wiec mu go dała za moim pozwoleniem bo on tez mi sie bardzo spodobał wiecie jedno spotkanie drugie.... noi jestesmy małżeństwem i jestesmy bardzo szczesliwi
Ślicznie razem wyglądacie i fotka pasuje nawet jako avatarekdodaliśmy współne zdjecie do profilu
mama takie słowa wypowiedziane przez własne dzieci nie mają ceny nie nie są bezcenne tak jak piszeszno jestemdzieci spia-padaja jak muchy;-)a my mamy wieczor dla siebie
PYSIA- a poczekaj ak Cie rozczuli jak Twoje wlasne dziecko tak Ci powie
uslyszec z ust malucha KOCHAM CIE MAMO- to naprawde jest bezcenne
a jeszcze jak tak sie krasnal wtula-to juz apogeum szczescia
:-)PYZUNIA- widzialam fotke-widac,ze szczesliwi,a Twoj maz to przystojniacha
choc mojemu tez nic nie brakuje
![]()
o juz 400 stron:-).
wiecie ci wczoraj sie wkurzylam tak ze z bezsilnosci sie poplakalam(pewnie bedziecie sie smiac ze mnie ale wam opowiem). kupilismy z allegro piekarnik z plyta ceramiczna ale ze takie nowe sa dosc droge znalazlam taki ktory stal na ekspozycji czyli nowy ale sporo tanszy. przywiozl go wczoraj kurier do tesciow bo my w Irlandii. kurier odjechal a my kazalismy im odpakpwac i sprawdzicz czy jest tak jak powinno byc . i... szyba od piekarnika zbita w drobny mak. no a poniewaz nie sprawdzili przesylki w obecnosci kuriera nie mozemy zlozyc reklamacji. ale bylam zla. a teraz musimy kupic takie drzwi do piekarnika i tak sie skonczyla nasz proba oszczedzenia pieniedzy
no właśnie minie dzisiaj zgaga złapała i muli mnie od samego rana...
A swoją drogą wpieniłam się ostatnio niesamowicie na moją matkę... Jakoś przyluźnej rozmowie zapytałam ją, jakie miała objawy ciążowe (a mogła mieć sporo, bo ma 3 dzieci)... No i co się dowiedziałam?... Kompletnie nic... Stwierdziła że "brak miesiączki" i płynnie w jednym zdaniu zmieniła temat na inny... Jak ja tego nienawidzę u niej...
Itak zamiast pogadać szczerze, podpytać, to ona mnie traktuje przy każdej poważniejszej rozmowie jak 13-letniego"szczawika" co ma mleko pod nosem... A później jakoś tak wyszło, że zaczęła się ostrzejsza wymiana zdań (oczywiścuie zaczęłam się w czymś tam bronić) i wiecie co usłyszałam od własnej matki?... "lepiej nie zachodź w ciążę przez najbliższe 10 lat, bo i tak będziesz złą matką i nie dasz sobie rady"... Na co ja: "oj, nie byłabym taka pewna... a po czym to wnioskujesz?"... a ona na to: "bo ja w twoim wieku byłam odpowiedzialniejsza"... A ja na to: "tak, ale miałam już wtedy 3 lata!" (mama mnie urodziła 2 dni po swoich 19 urodzinach)... i ona najlepiej podsumowała to na koniec: "bo ja z dzieciństwa wpadłam prosto w WIELKIE G**NO!"... Tak właśnie mi matka powiedziała, później jeszcze powtórzyła zresztą ten sam tekst... A kiedyś, na miesiąc przed moją 18-stką usłyszałam od niej, że "spier****łam jej życie"...
Kurczę, sorry, że tak się rozpisałam, ale od kilku dni mi to już leży na sercu i musiałam się wygadać komuś... zaufanemu...
no właśnie minie dzisiaj zgaga złapała i muli mnie od samego rana...
A swoją drogą wpieniłam się ostatnio niesamowicie na moją matkę... Jakoś przyluźnej rozmowie zapytałam ją, jakie miała objawy ciążowe (a mogła mieć sporo, bo ma 3 dzieci)... No i co się dowiedziałam?... Kompletnie nic... Stwierdziła że "brak miesiączki" i płynnie w jednym zdaniu zmieniła temat na inny... Jak ja tego nienawidzę u niej...
Itak zamiast pogadać szczerze, podpytać, to ona mnie traktuje przy każdej poważniejszej rozmowie jak 13-letniego"szczawika" co ma mleko pod nosem... A później jakoś tak wyszło, że zaczęła się ostrzejsza wymiana zdań (oczywiścuie zaczęłam się w czymś tam bronić) i wiecie co usłyszałam od własnej matki?... "lepiej nie zachodź w ciążę przez najbliższe 10 lat, bo i tak będziesz złą matką i nie dasz sobie rady"... Na co ja: "oj, nie byłabym taka pewna... a po czym to wnioskujesz?"... a ona na to: "bo ja w twoim wieku byłam odpowiedzialniejsza"... A ja na to: "tak, ale miałam już wtedy 3 lata!" (mama mnie urodziła 2 dni po swoich 19 urodzinach)... i ona najlepiej podsumowała to na koniec: "bo ja z dzieciństwa wpadłam prosto w WIELKIE G**NO!"... Tak właśnie mi matka powiedziała, później jeszcze powtórzyła zresztą ten sam tekst... A kiedyś, na miesiąc przed moją 18-stką usłyszałam od niej, że "spier****łam jej życie"...
Kurczę, sorry, że tak się rozpisałam, ale od kilku dni mi to już leży na sercu i musiałam się wygadać komuś... zaufanemu...
JOSEPHINE-moja data urodzin to 27.07.79-trzy 7 a tez pechowa jestem-zaczynajac od imienia-pisalam Wam kiedys co mniejwiece mnie spotyka
jedyne co mi sie w zyciu udalo to cudowny mąż i wspaniale ,dlugo oczekiwane dzieci
i jeszcze zdazylismy kupic dom tuz przed podwyzka mega cen-to tak z rzeczy materialnych.
padam kobietki moje.papaśki -jak to mowi moj synuś jak Go klade
kolorowych snów o fasolkach naszych kochanych;-)pa





Nie cierpię tego, bo widzę że ostatnio to strasznie mi robi w tej kwestii na złość. Albo jej zwykłe:"zostań z małą, ja zaraz będę", a zwykle to "zaraz" oznacza minimum godzinę 


