gumisia - to zupelnie inaczej niz moj M. Jemu wisi czy w domu czysto itd, on mnie woli jak pracuje, bo ja wtedy odzywam! Na razie dwa miesiace bez pracy i jakos leci ale jak jeszcze pol roku nie zorganizuje koncertu na 2 tys osob to zwariuje

a im wiecej problemow w pracy do rozwiazania tym lepiej

nawet moj szef zawsze mowil jak bylo spokojnie, ze musi cos wymyslec, zeby sie dzialo, to w koncu zaczne pracowca. Bo jak przez caly dzien mialam tylko jedno przmeowienie napisac to mi nie szlo a jak 4 przemowienia, koncert, wystawe i 4 sluzbowe kolacje na miejscu to wszystko bylo w tempie ekspresowym i na wysokim poziomie

No i M. mnie taka lubi, z reszta ja tez siebie taka lubie. I jak 2 lata pracowalam, wracalam do domu o 20 najczesciej, czesto w weekendy w biurze siedzialam a w domu mialam czysto, jedzenie bylo (a sklepy otwarte max do 19:30), kosuzle poprasowane i niczego nie brakowało

takze zalezy wszystko kto sie w czym czuje. Ja to i mniej mam czasu i im wiecej rzeczy na raz tym efektywniej pracuje. Jak teraz siedze caly dzien w domu to chyba jest bardziej brudno niz jak pracowałam
wiec tak.. najwazniejsze znac swoje potrzeby i mozliwosci
mamita - co to za bzdura, ze nie mozesz u sibeie w domu dzialanosci gospodarczej otworzyc. kosmetyczka to nie rzemieslnik. bzdura jakas straszna. A zawsze mozna cos wynajac. Moja kumpela za grosze wynajela 2 pomieszczenia w piwnicy szkoly i jej mama w jednym czesze a ona w drugim kosmetykuje. Placi grosze, ma ceny zabiegow takie, ze nic tylko chodzic (ostatnio za manicure, pedicure - oba frencze, regulacja brwi, depilacja wasow i jakies tam bloto na twarz zaplacilam 90zl!). Grunt to chciec, szukac i miec farta
