• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
hej


Mary- gratuluje decyzji o cc. i zazdroszcze wolnego dla ciebie męża u nas jak wiesz tak dobrze nie ma. Mój mąż naszczęście tez jest bardzo samodzielny i gotuje robi zakupy i tez będzie na tacierzyńskim bo prawdopodobnie ja po 14tygodniach wróce do pracy, a on będzie na urlopie;) Mam nadzieje ze sie to uda

właśnie przyszedł kurier z zakupami z wczoraj:szok: tak szybko suuuper. Mam więc pieluszki, chusteczki, krem na sutki, butelke i smoczki z aventu;)

zamówienie z apteki doz tez juz gotowe tylko odebrać, ale czekam na karte rabatowa;)

leże w domu i kase wydaje;) ale mam juz spokojna głowe ze mam juz prawie wszystko dla niuni i dla mnie. Dziś zamówiłam jeszcze staniki do karmienia 34zł za dwa;). Mama zrobi mi pranie i prasowanie ubranek dla niuni bo moja pralka sie popsuła:crazy: i plami ubrania

witam wszystkie gorąco

Ewula - hej! :-) No, ja się bardzo cieszę, ze mam możliwość tu dzieci rodzić i wychowywać, zresztą ja już dawno zapowiedziałam, ze dzieci rodzić będę tylko w Norwegii. :-):-) System jest bardzo przyjazny rodzicom i dzieciom. Jest dużo dziwności, ale można się przyzwyczaić i ja generalnie nie narzekam. A co do Was, to super, że mąż ma mozliwość zostać z maluszkiem! :tak::tak: No i fajnie, że już masz wszystko dla dzidzi. U nas brakuje laktatora (ale wczoraj się dowiedziałam, ze mama mi kupiła i to nie manualny, z czego się cieszę! :tak:), podgrzewacza do butelek, a tak to na bieżąco już będziemy kupować. Mam też już mały zapas pieluszek na początek, kosmetyki w sumie też, potem ew. dokupię. Ubranek już raczej nie będę kupować, bo kolekcja jest spora. :tak: Chyba tylko grzechotki i takie pierwsze zabawki, ale to też zaczekam z tym trochę. No i wszystkie duże rzeczy też już stoją i czekają na malutką! :-):-)

Liluś - wiem, ze to żadne pocieszenie, ale Norwegia to jedyny kraj z takim rozwiązaniem...
:zawstydzona/y: Mam rodzinę w Australii i tam dla przykadu cały macierzyński jest płatny... 0%!!! A tak sie podobno dobrze tam żyje... :baffled: A w PL w pewnym momencie może dojdzie do jakiejś przyzwoitej liczby tygodni - mam nadzieję!


OK, zmykam leżeć. Buziaki!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Pranie..prasowanie..60 brzuszków...kota czesanie ...booooooszeee no co WY ????:szok::szok::szok:
Ja jeszcze nie żyję - mała dała czadu od 4 nad ranem... teraz niby śpi, ale stęka mi trochę bidulek mój:sorry2:

A w ogóle jaki tu ruch ostatnio... ledwo doczytalam no..pamiętam tylko, że po drodze zzieleniałam z zazdrości i oburzenia na libby , która wygląda po prostu rewelacyjnie :szok::tak::-):tak::-):szok:

Ja wyglądam dziś jak przynajmniej siedem nieszczęść... Wypiłam kawę, ale mnie nie pobudziła. Chyba jeszcze jedną cieńką wleję...

Aha.. no i najważniejsze co się dowiedziałam - mary decyzja podjęta = wielkie Uuuuuffffff...!!!:-):-):-) Czekamy na Twoje cudeńko teraz :-D

wiolu ściskam i współczuję samopoczucia biedactwo..... :sorry2:

rureczko a Ty chyba nienajgorzej się czujesz,co..??

carola szaleństwo jakieś widzę było :-p
Heh.. a ciekawe kiedy my przywrócimy sprawy w tym temacie hehe..

Aaaaa wiooola GRATULACJE PIERWSZYCH RUCHÓW !!!! :-):-):-)

BOOGIE nawet nie mam kiedy i jak wysłać esemeska z podziękowaniem :*************** :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
pamięć zawalona kurde, mam milion wiadomości, których mi szkoda kasować.....
 
Ostatnia edycja:
Kocie:)
Dziewczynki nasze dają czadu:)
Ja się przejechałam na rowerze do skrzynki na listy...umieram:(
 
Cześć Babolki Kochane!

Mary łaaaaa... Zazdroszczę tego urlopu dla M.!!!!! :zawstydzona/y: U nas Tacierzyński trwa - uwaga - TYDZIEŃ! :crazy: Jeśli się pracodawca zgodzi, to może trwać AŻ DWA TYGODNIE :wściekła/y: Do tego płatne tylko 90£ / tydzień, co zakrawa na kpinę, bo nie jest to nawet 1/3 tygodniowych zarobków normalnych... :sorry2: Dlatego G. nie będzie brał urlopu... :sad:

Karola jak obejrzysz to daj znać, jak się podobał film... Ja też czekam z niecierpliwością na premierę :yes: Chociaż do kina się raczej nie wybierzemy...

Ja to teraz mam takiego doła, ze najchętniej to bym G. wyrzuciła z domu i zabroniła wracać
realmad2.gif
Mam wrażenie, że im bliżej porodu, tym bardziej on się mnie o coś czepia i ma pretensje np. o to, że coś nie posprzątane albo o inne pierdoły... Mam go serdecznie dosyć... Do tego 3 tygodnie temu obiecał mi, że się doedukuje i poczyta o porodzie, czego oczywiście jeszcze nie zrobił
mad.gif
A jak On ma mi pomóc, skoro nie będzie wiedział w jaki sposób może to zrobić? A jakbym zasłabła albo coś, to tak samo nie wie, na co zwracać uwagę... I ja mam Go jeszcze uczyć, czy może w trakcie porodu mówić, zamiast się koncentrować na urodzeniu dziecka?
angry.gif
Już wczoraj się wkurzyłam i Mu powiedziałam, że jak tak dalej pójdzie to się wkur... i zabronię położnym wpuścić Go na oddział!
realmad2.gif
To sie obraził na mnie i powiedział, że się nie mam czym stresować, bo on sam nie przyjedzie...
sad9cd.gif

Do tego ciągle chodzę i ryczę z tej bezsilności... Że nic nie mogę zrobić, że mnie wszystko boli, że mi ciężko, że ciągle jakieś przeciwności losu... Tyle rzeczy jeszcze mamy do kupienia, a G. wylicza kasę i wszystko odkłada "na później"... Nie mam jeszcze prześcieradełek, pościeli do łóżeczka, termometrów, sprzętu do obcinania pazurków... Wczoraj też mi ciśnienie podniósł, bo obliczył sobie że mamy trochę mniej kasy niż on zakładał i że zasuwa a ma wrażenie jakby to robił za darmo - tylko że te pieniądze których mamy "mniej" poszły na zakup moich rzeczy do szpitala...
sad9cd.gif
Tak mi się okropnie przykro zrobiło, że miałam ochotę się spakować i wyjść z domu i nie wrócić...
sad9cd.gif
sad9cd.gif
sad9cd.gif
 
Ja wiem, jak to jest... Że pewne rzeczy można odpuścić a inne odłożyć na później... Ale ja ciągle słyszę "później"... Do tego od maja jestem na bezrobotnym i wydaje mi się, jakbym dla wszystkich stanowiła ciężar, bo nie zarabiam... :sad: Tyle się działo, te moje wizyty u prawników, sprawa w sądzie, ciąża, moja wieczna walka z urzędami... Nikt tego nie docenia, ile to wymagało ode mnie odwagi, samozaparcia, nerwów... Stresu, bo wszystko przecież załatwiane po angielsku i języka tak naprawdę uczyłam się na bieżąco podczas tych wszystkich spotkań... Robiłam, co mogłam, żeby nam było lepiej, ale nic z tego nie wyszło przez chory angielski system... :sad: I zostałam z poczuciem klęski, do tego czuję się winna wszystkiemu... :sad:
 
Serge,przeszłam to samo przed narodzinami Ninki mimo,że pracowałam do 8 miesiąca ciąży i to nocami...
My jesteśmy z Ciebie dumne!!!! I podziwiamy:) Ty też powinnaś być z Siebie dumna.I nie daj Sobie wmówić,że jesteś do niczego czy nic nie robisz!!!
Jesteś wspaniała,zdolna i nosisz pod sercem dziecko,to jest bardzo ciężka praca!Jedna z najcięższych!
Głowa do góry Kochana!!!

I jeszcze jedno...o ile masz czas:)
Chodzi o karteczkę...dla mojego K.
Wierzę,że w końcu uda mi się zafasolkować...MUSI się udać...i chciałabym mieć gotową kartkę pod tytułem:będziesz tatą i w odpowiednim momencie wręczyć mu:)
Mogłabym Cię poprosić?
Nie znam innej zdolniejszej osoby niż Ty:) *
 
reklama
Carola dziękuję :** Ale mam wrażenie, że tylko Ty i Dziewczyny z BB tak myślicie... :-( No nic, nie wiem, czy to hormony i sobie wyolbrzymiam czy jak... :-(

A co do karteczki, to będzie dla mnie zaszczyt! :tak: Tylko musimy się zgadać co do szczegółów jak ostatnio, no, chyba, że chcesz niespodziankę ;-)

Zaraz się będę zbierać, bo mam za godzinę spotkanie z położną a później idę do rodziców :tak:
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry