andariel
mama super dwójki :]
Leoś robi to co Maja widzę - boczkiem albo chojraczy i się puszcza, ale kroków w przód nie robi; no i nadal raczkuje
co do stawania na paluszkach - nasza reh. (której bardzo ufam) mówiła, że to najzupełniej normalne, że dziecko ucząc się chodzić stawia stópkę właśnie na palcach, ale że trzeba być czujnym; bo jest obecnie wiele przypadków, kiedy to kilkuletnie dzieci chodzą na palcach i to nie jest prawidłowe (chodzi m.in. o mięśnie łydek); wspominała, że niekiedy konieczne jest hirurgiczne korygowanie poprzez nacinanie/podcinanie czegoś w nóżce (ale czego - nie pamiętam! więzadła?) brrrrrrr!
Leoncio też staje na paluszki (coraz mniej), ale też i całą stopą, więc powinno być ok, niemniej jednak kazała się temu przyglądać i w razie niepokoju udać się do ortopedy;
z nowości, to Leoś nauczył się przyczepiać magnesiki do lodówki - siedzi przed lodówką, magnesy na podłodze, a on sobie po kolei bierze w rączkę i precyzyjnie przykleja, aż do skutku; z krzesełka do karmienia tak samo, bo koło lodówki stoi; i odkrycie z dziś - wziął sobie Ninkowy bidon ze słomką i ciągnął jak stary (a ja się czaiłam by go próbować uczyć picia ze słomki, a tu proszę, sam się nauczył:-));
trasia - wielkie brawa dla Marysi, przecież to berbeć mały jeszcze, a Ty tu o tuptaniu piszesz!

co do stawania na paluszkach - nasza reh. (której bardzo ufam) mówiła, że to najzupełniej normalne, że dziecko ucząc się chodzić stawia stópkę właśnie na palcach, ale że trzeba być czujnym; bo jest obecnie wiele przypadków, kiedy to kilkuletnie dzieci chodzą na palcach i to nie jest prawidłowe (chodzi m.in. o mięśnie łydek); wspominała, że niekiedy konieczne jest hirurgiczne korygowanie poprzez nacinanie/podcinanie czegoś w nóżce (ale czego - nie pamiętam! więzadła?) brrrrrrr!
Leoncio też staje na paluszki (coraz mniej), ale też i całą stopą, więc powinno być ok, niemniej jednak kazała się temu przyglądać i w razie niepokoju udać się do ortopedy;
z nowości, to Leoś nauczył się przyczepiać magnesiki do lodówki - siedzi przed lodówką, magnesy na podłodze, a on sobie po kolei bierze w rączkę i precyzyjnie przykleja, aż do skutku; z krzesełka do karmienia tak samo, bo koło lodówki stoi; i odkrycie z dziś - wziął sobie Ninkowy bidon ze słomką i ciągnął jak stary (a ja się czaiłam by go próbować uczyć picia ze słomki, a tu proszę, sam się nauczył:-));
trasia - wielkie brawa dla Marysi, przecież to berbeć mały jeszcze, a Ty tu o tuptaniu piszesz!
Ostatnia edycja:


] mówię, że nie wolno i pokazuję, jak głaskać. Powoli, powoli, zaczynam widzieć efekty :-)