A ja myślę, że takie śpiworki to dobra sprawa. Sama mam dwa, jeden cieńszy (rozmiar ok. 80 cm), który nada się na wczesną jesień, myślę, że tak do końca października oraz drugi, grubszy na zimę (chociaż nie wiem, czy się zmieści do mojej gondolki, bo wygląda na wielki). Pod taki śpiwór rzeczywiście wystarczy ubrać maluszka tylko w adekwatny do pogody kombinezon i można sobie podarować specjalną kołderkę z poduszką do wózka, czy dodatkowe koce. Spod śpiworka dzieciątko się nie wykopie, ani też nie trzeba się martwić, że ma zimno w plecki. W połączeniu z ochraniaczem przypinanym do gondolki (zwykle w standardzie wózka) będzie stanowić świetną ochronę przed chłodem i wiatrem. Także wczesną wiosną, kiedy nasze maluszki zapewne stracą ochotę na jazdę gondolką i przesiądą się do spacerówek, taki śpiworek świetnie się sprawdzi w chłodne dni (o ile kupimy taki, który będzie miał dziurki na szelki bezpieczeństwa i wystarczająco duży, że dzieciaczek z niego jeszcze nie wyrośnie). Owijanie kocem kończy się zwykle tym, że po chwili jazdy jakiś fragment okrycia spada z wózka na ziemie i wkręca się w kółko albo wpada w błotko bądź w kałużę, no i jest problem.