Rosi79 jestem dla ciebie pelna podziwu,mam wlasnie takie obawy o jakich piszesz,zawze sobie wymarzylam ze bede miala piekna i idealna rodzine,kochanego meza i sliczne dziecko/ci...a tutaj jestem sama jak palec. mam za soba trzy nieudane zwiazki,zycie caly czas rzuca mi klodypod nogi i mnie nie oszczedza,tym razem znalazlam sie na samym dnie.Po czesci moja wina bo zaufalam czlowiekowi ktorego znalam zaledwie 4 miesiace,ale to tylko dlatego ze wydawalo mi sie ze to wlasnie ten,ze w koncu usmiechnelo sie do mnie szczescie,ze w koncu spotkalam tego faceta przeznaczonego dla mnie. Jestem tym juz strasznie zmeczona,ilez mozna przyjmowac na siebie tyle porazek?