reklama

Samotna Matka- Samotna w ciazy?

Od
27 Styczeń 2019
Postów
2
Odpowiedzi
0
Kochana tylko spokojnie. Na pewno sie to wszystko jakos ulozy, tylko ty teraz tego nie widzisz. Najwazniejsze ze masz choc jedna osobe na ktora mozesz liczyc, czyli swoja mame. Rozumie, ze masz gdzie teraz mieszkac, jakby co?? Ja tez bylam przerazona, ciaza mnie nie cieszyla, bylam taka wsciekla i razzalona ze wlasnie mnie to spotyka. Masz racje, to okropne byc sama w ciazy. Rozumie twoj strach i obawy. Troche trudno mi cos Tobie doradzic. Osobiscie nie mialam do czynienia z kims tak chorym ktory wyladowal w psychiatryku. Jak on sie czuje jako przyszly tato? chce tego dziecka? Chce stworzyc z toba rodzine? i najwazniejsze czy ty tego chcesz? czy widzisz was , mimo jego choroby, jako szczesliwa rodzine? Masz dosc trudna sytuacje. Dziecko w drodze , zamiast miec wsparcie w partnerze to ty musisz wspierac jego.
Na pewno sobie poradzisz, jestes jeszcze mloda i jeszcze wiele rzeczy przed toba. Ja urodzilam dwa miesiace temu, sama jestem od 10 tyg ciazy. I bez mojej mamy nigdy nie dalabym rady. Cala ciaze przeryczalam i bylam pewna ze sobie nie poradze, ale zycie toczy sie dale. Najwazniejsze zeby dzidzia urodzila sie zdrowa. Takze glowa do gory. Powiedz jak ty sie czujesz?? Jak mdlosci i inne ciazowe dolegliwosci? Chlopiec czy dziewczynka?? Imie juz tez wybralas?
Chwal sie;);););)
Znajduje siłę aby go wspierać, ale gdy wczoraj przyjechałam to usłyszałam, że jego rodzinę są na mnie wkurwieni, że mi nigdy nic nie pasowało, ani że brał tabletki ani to że gra w gry na PS. Potem mnie za to przeprosił, bo widzę że jest teraz podatny na manipulacje. A jego rodzina zamiast go motywować mną i dzieckiem, to mu mówi jaka jestem zła. Kompletnie nie rozumiem tych kretynow. Dziś robiłam krzywa cukrowa, wiec trochę mi słabo. Z ciążowych dolegliwości to ból pleców, czasem ciężko mi się oddycha i zgaga nocą :(
Kochana tylko spokojnie. Na pewno sie to wszystko jakos ulozy, tylko ty teraz tego nie widzisz. Najwazniejsze ze masz choc jedna osobe na ktora mozesz liczyc, czyli swoja mame. Rozumie, ze masz gdzie teraz mieszkac, jakby co?? Ja tez bylam przerazona, ciaza mnie nie cieszyla, bylam taka wsciekla i razzalona ze wlasnie mnie to spotyka. Masz racje, to okropne byc sama w ciazy. Rozumie twoj strach i obawy. Troche trudno mi cos Tobie doradzic. Osobiscie nie mialam do czynienia z kims tak chorym ktory wyladowal w psychiatryku. Jak on sie czuje jako przyszly tato? chce tego dziecka? Chce stworzyc z toba rodzine? i najwazniejsze czy ty tego chcesz? czy widzisz was , mimo jego choroby, jako szczesliwa rodzine? Masz dosc trudna sytuacje. Dziecko w drodze , zamiast miec wsparcie w partnerze to ty musisz wspierac jego.
Na pewno sobie poradzisz, jestes jeszcze mloda i jeszcze wiele rzeczy przed toba. Ja urodzilam dwa miesiace temu, sama jestem od 10 tyg ciazy. I bez mojej mamy nigdy nie dalabym rady. Cala ciaze przeryczalam i bylam pewna ze sobie nie poradze, ale zycie toczy sie dale. Najwazniejsze zeby dzidzia urodzila sie zdrowa. Takze glowa do gory. Powiedz jak ty sie czujesz?? Jak mdlosci i inne ciazowe dolegliwosci? Chlopiec czy dziewczynka?? Imie juz tez wybralas?
Chwal sie;);););)
Różnie się czuje, czasem brakuje mi energii i szybko się męczę. Wszystko na mojej głowie, bo i samochód ostatnio mi padł przez akumulator i jakieś czujniki się świeciły, a ja jestem zielona w temacie samochodowym, ale już to naprawiłam :) dziś Pan mechanik mi mówił, że jego żona rodziła w 23 tygodniu ciąży, a ja jestem już w 24 tygodniu i teraz jestem przerażona myślą, że mogę urodzić w każdej chwili, a nie dopiero w maju. I lęki mam i obawy, że pokój niezrobiony, że będę musiała sama rodzic, a co jak nie dam rady i wpadnę w depresję poporodowa? Co jak sprowadziłam na świat Tymona i nie zadbałam o to, by miał Tate, który pokaże mu jak być mężczyzna i jak grać w piłkę? :( strasznie to smutne, dziś już nawet nie miałam siły odzywać się do taty dziecka, on też odpuścił. Boję się że jeśli mu się poprawi to ja go zdążę znienawidzic za to że zostałam sama i nie dostałam żadnej pomocy ani z jego strony, ani jego rodziny. A Ty masz myśli, że jeszcze znajdziesz na swojej drodze mężczyznę, który zaakceptuje Twoje dziecko i wychowa jak swoje?
 
reklama
Od
7 Maj 2018
Postów
615
Odpowiedzi
1
Znajduje siłę aby go wspierać, ale gdy wczoraj przyjechałam to usłyszałam, że jego rodzinę są na mnie wkurwieni, że mi nigdy nic nie pasowało, ani że brał tabletki ani to że gra w gry na PS. Potem mnie za to przeprosił, bo widzę że jest teraz podatny na manipulacje. A jego rodzina zamiast go motywować mną i dzieckiem, to mu mówi jaka jestem zła. Kompletnie nie rozumiem tych kretynow. Dziś robiłam krzywa cukrowa, wiec trochę mi słabo. Z ciążowych dolegliwości to ból pleców, czasem ciężko mi się oddycha i zgaga nocą :(


Różnie się czuje, czasem brakuje mi energii i szybko się męczę. Wszystko na mojej głowie, bo i samochód ostatnio mi padł przez akumulator i jakieś czujniki się świeciły, a ja jestem zielona w temacie samochodowym, ale już to naprawiłam :) dziś Pan mechanik mi mówił, że jego żona rodziła w 23 tygodniu ciąży, a ja jestem już w 24 tygodniu i teraz jestem przerażona myślą, że mogę urodzić w każdej chwili, a nie dopiero w maju. I lęki mam i obawy, że pokój niezrobiony, że będę musiała sama rodzic, a co jak nie dam rady i wpadnę w depresję poporodowa? Co jak sprowadziłam na świat Tymona i nie zadbałam o to, by miał Tate, który pokaże mu jak być mężczyzna i jak grać w piłkę? :( strasznie to smutne, dziś już nawet nie miałam siły odzywać się do taty dziecka, on też odpuścił. Boję się że jeśli mu się poprawi to ja go zdążę znienawidzic za to że zostałam sama i nie dostałam żadnej pomocy ani z jego strony, ani jego rodziny. A Ty masz myśli, że jeszcze znajdziesz na swojej drodze mężczyznę, który zaakceptuje Twoje dziecko i wychowa jak swoje?
Hmm, ja zostalam sama w 10 tyg ciazy. Moj ex odszedl do innej ( tez samotnej mamy). Bylismy razem 9 lat. Strasznie chcial bym usunela, a jak sie nie zgodzilam to kupil mi powrotny bilet do polski i dal 4 dni na wyniesienie sie. Wrocilam z dwiema waliskami do mamy i jej 32 metrowej kawalerki. Bylam PRZERAZONA!!! myslalam ze to juz koniec, ze sobie nigdy nie poradze. Myslalam ze moje zycie juz sie skonczylo. I choc mialam duze wsparcie w rodzinie i przyjaciolach to i tak czulam sie beznadziejna i bezwartosciowa. W ogole mnie ta ciaza nie cieszyla, balam sie strasznie ze sobie nie poradze. Nie glaskalam brzucha jak wiekszosc przyszlych mam, nie cieszylam sie kopniaczkami, torbe do szpitala spakowalam dopiero tydz przed porodem. A jak urodzilam to bylam strasznie zla na siebie ze tak myslalam. Bardzo ciesze sie ze nie uleglam presji ex i nie usunelam. I taz tak jak ty mam mysli, ze co ja zrobie jak corka zacznie sie pytac o tate, i ze tata nie bedzie obecny w jej zyciu. Caly czas mam w glowie jak ona sobie z tym poradzi, bo przeciez nie moge do konca zycia ukrywac przed nia prawdy. I powiem ci ze ty tez sobie poradzisz. Moze teraz czujesz sie zmeczona i bezsilna, ale jak po raz pierwszy bedziesz tulic Tymonka w ramionach, kiedy mocno scisnie twoj palec i kiedy sie do ciebie po raz pierwszy usmiechnie to gwarantuje ci ze znajdziesz w sobie mega magiczna sile. NIe zrazaj sie tak bardzo do partnera. Mezczyzni sa z innej planety, moze dziecko tez doda mu tego kopa do zycia i sam zacznie o was walczyc. Jest mi przykro ze muszisz przechodzic sama przez ciaze. Postaraj sie jednak z niej cieszyc, rob sobie zdjecia, chodz na spacery, do kina umawiaj sie z kolezankami. Mi nawet to pomoglo. Ja robilam wszystko by nie byc sama. Zreszta za kilka dni skoncze 37 lat, wiekszosc moich znajomych to samotne mamy wiec mialam super wsparcie.
A odpowiadajac na twoje pytanie, to ja nie mysle na razie o nowym zwiazku. Jest mi na prawde wygodnie bez faceta. Nawet jest mi lepiej bez mojego ex. Nikt mi nie chrapie, nie musze gotowas 3 razy dziennie nikt mi nie mowi co mam robic, z kim sie spotykac, gdzie wychodze i o ktorej wroce. Jestem sama sobie Pania. Zaczynam patrzec sie pozytywnie na obecna sytuacje. No ale to dopiero poczatki mojego samotnego macierzynstwa, bo moja corka ma dopiero 2 miesiace. Zobaczymy co bedzie za 5 lat....
 

supreme

Początkująca w BB
Od
9 Styczeń 2019
Postów
15
Odpowiedzi
0
Halo, czy ktoś tu jeszcze się udziela? Szukam wsparcia i dobrej rady tutaj online zanim będę informowała rodzinę i bliskich o wszystkim.
Mianowicie jestem o krok od rozstania się z partnerem. Jesteśmy w związku od 5 lat, zareczeni od 2, a plany ślubu na razie odsunelismy na bliżej nieokreśloną przyszłość ze względu na śmierć taty narzeczonego (dopiero co minął rok od śmierci). Z A (będę tak pisała żeby było łatwiej) od zawsze mieliśmy wzloty i upadki, ale każdy kto nas zna, to wie, że byśmy życie za siebie oddali. Potrafimy do siebie wykrzykiwac okropne słowa żeby po 10 minutach się już razem śmiać. Bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Staraliśmy się jakieś pół roku i się udało, ale niestety poronilam. Tak samo kolejna ciąże. Ja od momentu jak zaszłam w pierwszą ciąże mocno przewartosciowalam różne życiowe wartości. Z rozrywkowej duszy towarzystwa zamienilam się w sporadycznie wychodząca na miasto opanowana osobę, której celem jest założenie rodziny. W końcu mam prawie 30 lat i to naturalna kolej rzeczy, co? Narzeczony natomiast swojego życia nie zmienił w ogóle. Jak się nie spotka z kolegami raz w tygodniu, to się tragedia stanie. Nie ukrywam też, że lubi sobie wypić. W tygodniu sporadycznie piwko 1 wieczorem wypije, bo są obowiązki na codzień, ale jak tylko weekend przychodzi to jakby mu rozum odcinalo. Spotyka się z kolegami w piątek wieczorem, w sobotę "leczy się" delikatnie alkoholem od południa, czasami wieczorem w sobotę też idzie dalej a czasami gnije tak do niedzieli. Nie zdarza mu się wracać nad ranem, zazwyczaj o 24 max jest już w domu, ale za każdym razem mocno wstawiony. W międzyczasie kupiliśmy dom i niedawno się do niego wprowadziliśmy i rozkrecilismy wspólny biznes. Stać nas na dużo, mamy piękny dom, samochody... Naprawdę moglibyśmy takie super życie wieść... O kolejnej ciąży już nie myślałam tak szybko. Chciałam sprawy między nami poukładać najpierw. Sprawy lozkowe z resztą też się bardzo posypały, ale los zadecydował, że podczas jedynego zbliżenia w miesiącu zaszłam w ciążę. Dodam, że byłam pewna, że mam dni nieplodne. W końcu wiem jak się celuje w owulację, bo dwa razy wczesniej zaszłam w ciążę świadomie. Jestem obecnie w 11 tygodniu. Jestem obstawiona mocnymi lekami i jest szansa, że tym razem się uda. Niestety zaczęłam plamic ze względu na krwiaka i lekarz nakazał mi po prostu leżeć. A Narzeczony co? Jak wczoraj wyszłam od lekarza i mu powiedziałam przez telefon, że serduszko dziecku bije to pierwsze co mi powiedział "o, to mogę się dzisiaj nawalic...". Jak wrócił wczoraj podpity, to mi mówił, że ja się dzisiaj nie ruszam z łóżka, że on wszystko porobi. Po czym o 12 przyjechał po niego kolega. Jak wychodził, to mu się spytałam jak on może mnie tak zostawić i żeby nawet nie myślała o tym żeby pić cokolwiek, bo ja się nie mogę z łóżka ruszać a trzeba zakupy zrobić. Wrócił po dwóch godzinach z piwem w ręku. Rozplakalam się i powiedziałam, że nie mogę nawet w takiej sytuacji na niego liczyć. Drugi raz wyszedł z domu jak jeszcze było jasno i do teraz go nie ma, a jest po 23. Na pewno wróci wstawiony.
Ja już po prostu nie chce z nim być. Kocham go, ale nie chce takiego związku i nie chce żeby nasze dziecko na to patrzylo. Nie jestem szczęśliwa i nie na takie coś zasługuje. Nie chcę też ja będąc w ciąży przeżywać tego, co on mi zapewnia. Wolę być sama, naprawdę. Caly dom jest na mojej głowie. Przez dwa miesiące raz zmywarkę włączył. Ja wiem, że ja sobie radę dam. Będzie ciężko, ale dam radę. A z tej miłości się wylecze i jeszcze sobie życie uloze, bo jestem młoda, zaradna i samodzielna jak nikt. Finansowo jakoś podzielimy to wszystko. Rozmawiać z nim też już nie mam siły, bo to się zawsze kłótnia kończy. Jak mu tłumacze, że nie może tak postępować, to zaraz zaczyna krzyczeć, że nie jestem jego matka. Nic do niego nie przemawia.
Problem leży w tym, że nie wiem jak w ogóle to wszystko zacząć. Jego mamie serce pęknie... Mojej z resztą też, bo mój ojciec też za łaskawy dla niej nie był i są 15 lat po rozwodzie.
 

supreme

Początkująca w BB
Od
9 Styczeń 2019
Postów
15
Odpowiedzi
0
Halo, czy ktoś tu jeszcze się udziela? Szukam wsparcia i dobrej rady tutaj online zanim będę informowała rodzinę i bliskich o wszystkim.
Mianowicie jestem o krok od rozstania się z partnerem. Jesteśmy w związku od 5 lat, zareczeni od 2, a plany ślubu na razie odsunelismy na bliżej nieokreśloną przyszłość ze względu na śmierć taty narzeczonego (dopiero co minął rok od śmierci). Z A (będę tak pisała żeby było łatwiej) od zawsze mieliśmy wzloty i upadki, ale każdy kto nas zna, to wie, że byśmy życie za siebie oddali. Potrafimy do siebie wykrzykiwac okropne słowa żeby po 10 minutach się już razem śmiać. Bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Staraliśmy się jakieś pół roku i się udało, ale niestety poronilam. Tak samo kolejna ciąże. Ja od momentu jak zaszłam w pierwszą ciąże mocno przewartosciowalam różne życiowe wartości. Z rozrywkowej duszy towarzystwa zamienilam się w sporadycznie wychodząca na miasto opanowana osobę, której celem jest założenie rodziny. W końcu mam prawie 30 lat i to naturalna kolej rzeczy, co? Narzeczony natomiast swojego życia nie zmienił w ogóle. Jak się nie spotka z kolegami raz w tygodniu, to się tragedia stanie. Nie ukrywam też, że lubi sobie wypić. W tygodniu sporadycznie piwko 1 wieczorem wypije, bo są obowiązki na codzień, ale jak tylko weekend przychodzi to jakby mu rozum odcinalo. Spotyka się z kolegami w piątek wieczorem, w sobotę "leczy się" delikatnie alkoholem od południa, czasami wieczorem w sobotę też idzie dalej a czasami gnije tak do niedzieli. Nie zdarza mu się wracać nad ranem, zazwyczaj o 24 max jest już w domu, ale za każdym razem mocno wstawiony. W międzyczasie kupiliśmy dom i niedawno się do niego wprowadziliśmy i rozkrecilismy wspólny biznes. Stać nas na dużo, mamy piękny dom, samochody... Naprawdę moglibyśmy takie super życie wieść... O kolejnej ciąży już nie myślałam tak szybko. Chciałam sprawy między nami poukładać najpierw. Sprawy lozkowe z resztą też się bardzo posypały, ale los zadecydował, że podczas jedynego zbliżenia w miesiącu zaszłam w ciążę. Dodam, że byłam pewna, że mam dni nieplodne. W końcu wiem jak się celuje w owulację, bo dwa razy wczesniej zaszłam w ciążę świadomie. Jestem obecnie w 11 tygodniu. Jestem obstawiona mocnymi lekami i jest szansa, że tym razem się uda. Niestety zaczęłam plamic ze względu na krwiaka i lekarz nakazał mi po prostu leżeć. A Narzeczony co? Jak wczoraj wyszłam od lekarza i mu powiedziałam przez telefon, że serduszko dziecku bije to pierwsze co mi powiedział "o, to mogę się dzisiaj nawalic...". Jak wrócił wczoraj podpity, to mi mówił, że ja się dzisiaj nie ruszam z łóżka, że on wszystko porobi. Po czym o 12 przyjechał po niego kolega. Jak wychodził, to mu się spytałam jak on może mnie tak zostawić i żeby nawet nie myślała o tym żeby pić cokolwiek, bo ja się nie mogę z łóżka ruszać a trzeba zakupy zrobić. Wrócił po dwóch godzinach z piwem w ręku. Rozplakalam się i powiedziałam, że nie mogę nawet w takiej sytuacji na niego liczyć. Drugi raz wyszedł z domu jak jeszcze było jasno i do teraz go nie ma, a jest po 23. Na pewno wróci wstawiony.
Ja już po prostu nie chce z nim być. Kocham go, ale nie chce takiego związku i nie chce żeby nasze dziecko na to patrzylo. Nie jestem szczęśliwa i nie na takie coś zasługuje. Nie chcę też ja będąc w ciąży przeżywać tego, co on mi zapewnia. Wolę być sama, naprawdę. Caly dom jest na mojej głowie. Przez dwa miesiące raz zmywarkę włączył. Ja wiem, że ja sobie radę dam. Będzie ciężko, ale dam radę. A z tej miłości się wylecze i jeszcze sobie życie uloze, bo jestem młoda, zaradna i samodzielna jak nikt. Finansowo jakoś podzielimy to wszystko. Rozmawiać z nim też już nie mam siły, bo to się zawsze kłótnia kończy. Jak mu tłumacze, że nie może tak postępować, to zaraz zaczyna krzyczeć, że nie jestem jego matka. Nic do niego nie przemawia.
Problem leży w tym, że nie wiem jak w ogóle to wszystko zacząć. Jego mamie serce pęknie... Mojej z resztą też, bo mój ojciec też za łaskawy dla niej nie był i są 15 lat po rozwodzie.
Jest pół godziny po północy. Jeszcze go nie ma, nie miałam z nim kontaktu. Próbowałam raz zadzwonić. Już taka głupia jestem, że się i tak martwię o niego. Ma wyłączony telefon... Ja już nie mam sił, naprawdę. Biedne dziecko, niczemu niewinne.
 
Serwisy partnerskie

Sambucus Kids

Nowe wątki

reklama

Konkursy i testy

Test

Przetestuj Allergoff Atopy

Zgłoszenia przyjmujemy do 05/02/2019

Konkurs

"Moc uczuć". Walentynkowy konkurs dla przyszłych rodziców

Zgłoszenia przyjmujemy do 28/02/2019

Test

Przetestuj laktator ręczny Akuku

Zgłoszenia przyjmujemy do 15/02/2019

Konkurs

Konkurs z marką Humana. Mali odkrywcy ruszają w świat

Zgłoszenia przyjmujemy do 03/03/2019

Nowe pytania

Do góry