bezsenna
Fanka BB :)
Jaka tu cisza dzisiaj... Ja siedziałam cały dzień w domu, czytałam Masłowską, ale oprócz tego znajdowałam czas by myśleć o przykrych rzeczach. Nie ma godziny, żebym nie myślała o ciąży, o tym jak będzie wyglądać Kubuś i moje pierwsze spotkanie z nim. Te myśli są budujące, ale zaraz potem myślę o exie :/ O tym, że będzie chciał zburzyć spokój mój i synka. Wiele z Was doradza, żeby na razie o tym nie myśleć, żeby teraz spokojnie donosić, urodzić, a martwić się potem. Ale ja tak nie potrafię...
Co to w ogóle za tekst...Nienawidzę jak ktoś mówi 'ciąża to nie choroba'. No dobra, może nie, ale wykańcza zarówno ciało jak i psychikę. Mi się wydaje, że i tak fizycznie to znoszę ciąże w miarę dobrze. Z biologicznego punktu widzenia jestem w najlepszym wieku do rodzenia ;-) Ale jak sobie pomyślę jak się czuję starsze kobiety. Albo pracujące kobiety. To naprawdę męczy i wymaga niejednokrotnie poświęceń. No ale faceci nie rozumieją nawet okresu, a co dopiero ciąża. Brak wsparcia jest okropny. Moja mama sama wychowywała mnie i brata i powiem, że jej się to udało. Brat nie jest ani maminsynkiem, ani jakimś chamem. Mam nadzieję, że z jej pomocą uda mi się wychować Kubusia podobnie. Też słyszałam od exa, że histeryzuję i że są kobiety, które mają gorsze sytuacje. No nie wiem, co może być gorszego od bycia niezrozumianą w ciąży, a potem samą w ciąży.
Tak się zestresował, że aż musiał to okazać na odległość