Witajcie

Widzę, że niektóre z Was zaczęły mnie oceniać ale to nie tak. Nie napisałam przecież, że chciałabym usunąć, wiedziałam od początku, że ja to dziecko będę miała a A. albo będzie z Nami i stworzymy maleństwu szczęśliwy dom albo wychowam je sama.
Moje chwile zwątpienia i natłok myśli były wtedy właśnie kiedy ktoś ze znajomych wspomniał o usunięciu- wtedy pomyślałam, że może porywam się z motyką na słońce, że zbyt dużo optymizmu w sobie mam, że nie dam rady przechodzić przez to wszystko sama ale mimo to wiedziałam, że chcę urodzić. boje się tylko jak mam to wszystko pogodzić i poukładać aby miało ręce i nogi... Zawsze chciałam mieć dziecko i nie wyobrażam sobie, żebym miała teraz się go pozbyć, zwłaszcza, że tyle par teraz stara się nadaremno.
Jestem teraz w weekend sama, A. pojechał na jakiś męski wyjazd, strzelanie itp. Powiedziałam mu żeby nie myślał o tym wszystkim, zresetował się ale też uważał na siebie, bo dziecko musi mieć ojca

, eh... żartuję sobie

. Ja też mam zamiar, odpocząć psychicznie, fizycznie nie bardzo, bo chcę wysprzątać całe mieszkanie- zawsze pomaga mi to na smutki

.
Cieszę się, że znalazłam tak szybko to forum, naprawdę czytając Was można nabrać wiary, że wszystko się poukłada.
Miłej soboty
