Podziwiam Was dziewczyny i trzymam kciuki, a po cichu mam nadzieje, ze tez ze szczerego serca bede mogla stwierdzic, ze chce i czuje sie na silach wychowac dziecko sama. Ojciec mojego dziecka tak naprawde nie jest zlym czlowiekiem (albo ja juz mam metlik w glowie), mam nadzieje ze bedzie chcial sie nim opiekowac, bo wiem, wierze ze bedzie wspanialym ojcem. Tylko czy bedzie chcial, nie wiem...
Wogle czy nie uwazacie ze to glupie, ze ja caly czas po tym jak on sie teraz na mnie wypial, chce mu pozwolic na bycie ojcem????
Ja juz sama siebie nie rozumiem, jednego dnia uwazam ze nie zasluzyl na nic, a drugiego uwazam ze to ja tak naprawde nawalilam swoim zachowaniem. A gdzie w tym wszystkim jest malenstwo????
Jestem dzisiaj starsznie zdezorientowana...