baśka
Mama Karola i Bartka
No cóż Asiu i Basiu
u mnie przez kilka miesięcy też było tak że kłądałam i wychodziłam...niestety odkąd zaczął raczkować, wstawać, chodzić to wszystko zaczęło się psuć bo tak długo szalał w łóżeczku (pomimo położenia, pogłaskania, zgaszenia światła i wyjścia) że zaczynał płakać ze zmęczenia, czasem z walenia główką gdzie popadnie...na razie muszę usypiać na rękach, przytulonego, przynajmnije do momemntu wyciszenia i jak mu się zaczynają oczka zamykać- wtedy odkładam. Zazdroszczę i mam nadzieję że do nas też wrócą dobre dni kiedy znów kładzenie spać będzie polegało na samym położeniu go do łóżeczxka


Ja po prostu kładę Marcinka do łóżeczka i wychodzę...to naprawdę wygodne:-) 