ch_aga
Mama Misia, Żona Miśka
Znów dziś spróbowałam zostawić Muszka samego w łóżeczku. Jejku jak on mi się rozpłakał, zanosił się, łkał aż nie mógł powietrza złapać. Co go położyłam, to on natychmiast wstawał i strasznie płakał :-( Za czwartym razem to już tak się uczepił moich ramion, że wzięłam go na ręce, jejku jak on się we mnie wtulił
Trwało to może ze 3 minuty albo i krócej ale nie mógł się uspokoić dobre 10 minut. Nie płakał ale flikał nosem i cały czas uczepiony moich ramion. Co spojrzał na łóżeczko to chciałł płakać. Czuję się okropnie :sick: Tym bardziej, że ostatnio obiecałam sobie, że już nigdy nie zostawię go samego w łóżeczku a jednak znów to zrobiłam. Jest mi bardzo przykro :sick:
Pozdrawiam
Trwało to może ze 3 minuty albo i krócej ale nie mógł się uspokoić dobre 10 minut. Nie płakał ale flikał nosem i cały czas uczepiony moich ramion. Co spojrzał na łóżeczko to chciałł płakać. Czuję się okropnie :sick: Tym bardziej, że ostatnio obiecałam sobie, że już nigdy nie zostawię go samego w łóżeczku a jednak znów to zrobiłam. Jest mi bardzo przykro :sick: Pozdrawiam
Poddałam się narazie i usypiam Muszka przy cycu a jeśli się naje i nie zaśnie to wtedy przytulamy się w naszym łóżku, on mnie gładzi po buzi, całuję go i wtedy usypia bardzo szybciutko

Jak próbuje w nocy przekręcić się na lewy bok, czyli plecami do Mateusza, to ten skubaniec od razu to wyczuwa i sie budzi