U mnie 4dc i jak to ja już myśle kiedy owulacja i te najdłuższe 2 tygodnie każdego m-ca.
Ale szukam sobie zajęć żeby głowa miała o czym innym myśleć i w sumie obiecałam sobie ze nic nadzwyczajnego nie robie. Cieszę się sobą i Narzeczonym. Jak będę mieć ochotę na kawkę czy winko tez. Żadnego oszczędzania się po owulacji coby nie zaszkodzić implantacji.
Po prostu normalnie żyć i jak będzie pisane to będzie. A ja gdzieś w środku wierze ze życie jest zapisane. I każde nawet najgorsze doświadczenie w końcu pokazuje ze dążyło do czegoś lepszego. To mnie jakoś trzyma na codzień [emoji5]
Trzymam kciuki i kibicuje wszystkim które nadal sa przed testowaniem. Aby coraz więcej tych 2 kreseczek się pojawiało [emoji7]