Niby za każdym razem ciśnie mi się to na usta, ale nie potrafię tak prosto z mostu rzucić, że sobie nie życzę :/ chyba za ciepłe kluchy ze mnie. Staram sie żartem odpowiadać, że jak będzie to sie dowiedzą albo w swoim czasie czy coś, ale aż mi się łzy do oczu cisną. Najchętniej bym tak wywaliła raz a porządnie, zwłaszcza w pracy, no ale coś mi nie pozwala (tłumaczę sobie, że to kultura [emoji23]).
Niby nie staramy się długo, wiem to... ale każdy miesiąc od owulacji do @ ciągnie się jak rok... czasem sobie tłumaczę, że nie zachodzimy bo czuwa nad nami ktoś z góry, kto wie, że jeszcze nie teraz, że jest tego powód - finanse, praca (dużo dziewczyn na macierzyńskim), że musimy się sobą nacieszyć - a potem myślę, że nienawidzę tego czuwajacego Ktosia [emoji87]
No ale @ przyszła, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko brać sie do roboty w nowym cyklu.