reklama

Staraczki forever!

reklama
Lili, szok jak obniżyła cenę!!!:szok:

Moniu, gratuluję decyzji!!!
I &&& za kredyt i szybkie znalezienie mieszkanka:tak:
My może za 3 lata będziemy zmieniać jak wsio pójdzie po naszych myślach:tak:

Kuotku, jakoś mnie się przykro zrobiło czytając Twe posty...
My mamy mieszkanko 37m i nie uważam, że męczę tym dziecko... i w ogóle w życiu może się tak pogmatwać, że gdy planując dziecko miało się możliwości finansowe nie znaczy, ze później też tak będzie...
I w obecnej chwili nie jestem w stanie swoich podstawowych potzreb zaspokoić, a jestem szczęśliwa:tak: i nie czuję że jestem patologią...
Mi daje szczęscie to, ze mogę Dziecku zapewnić wszystko, a ja? To sprawa drugorzędna... nie jestem najważniejsza...



Dziecko śpi, mykam ogarnąć mieszkanko:-)
 
EWCIU ja wynajmowałam kawalerkę dwadzieściaparę metrów jak Kamiś był malutki i nie miałam na NIC dla siebie, a dla dziecka tylko na jedzonko, bo ciuszki dostawałam na szczęście:) Oczywiście w użyciu były tetry tylko. Chodziłam w dziurawych butach i po nocach uczyłam się do poprawki z matury. Mój ówczesny zarabiał bardzo niewiele, bardzo go kochałam, miał piękny umysł, ale też psychopatyczny. W końcu go zostawiłam.
Wiem, co to niedostatek, wiem jak może być ciężko... i mam ogromne zrozumienie i morze empatii..

Ty Ewuniu patologią??? Z Twoich postów miłość i ciepło płynie, zajmujesz się Mkosiem najlepiej jak możesz. Nie porównuj mi się do patologii proszę:/ Bo mi się zrobi przykro, że jestem niezrozumiana;)
Znaczy, napisałaś w sumie, że się nie czujesz, ale zabrzmiało to tak, jakbym to ja tak czuła:/

Ja już trochę za wiele w życiu widziałam:) Stąd takie, a nie inne radykalne poglądy...
Zresztą nie, one nie są wcale radykalne. Może czasami po prostu chłodno podane;)

To co..? Wystarczy już kota na dziś, nie?
 
Ostatnia edycja:
Kuotku, czytam, czytam;-)
ale wiesz ja z tych co to lubią sobie od razu wszystko wyjaśnić...
a niektóre posty właśnie tak odebrałam...

LILU możliwe, że inaczej trochę rozumiemy "biedę". Istnieją szczęśliwie, ale skromnie żyjące rodziny wielodzietne :) Ale te naprawdę biedne, czyli niemogące zaspokoić swoich podstawowych potrzeb, nie mogą być szczęśliwe :(
A szczęście płynące z "bogactwa" to mit.
Szczęście jest po prostu brakiem nieszczęścia i poczuciem bezpieczeństwa - jak dla mnie:)

LIL nawet nie wspominaj!! Do kastracji i sterylizacji tą cwaniacką ciemnotę :///////////

Oo zapomniałam hehe - ja spłacam kredyt na mieszkanko 32m2, w którym mieszka tata, on ma dwa pokoje i to jest naprawdę mieszkanie dla jednej osoby TYLKO, a wiecie iluosobowe rodziny w tym bloku i sąsiadującym zamieszkują na takim metrażu?
Rekordziści to OŚMIU domowników! Plus pies :/

No dobrze..jeszcze wyobrażam sobie zamieszkującą na tylu metrach parę. Bez dzieci.
A są tam i tacy, którzy bernardyna trzymają w takim mieszkaneczku.

A dlaczego ma wystarczyć na dziś Kuota?
eek.gif
 
Ostatnia edycja:
Ewciu - ale "podstawowe potrzeby" to wyżywienie, odzienie, schronienie(odpowiednie)... dopiero przy niedopełnieniu tych warunków jest bieda. Ja nawet w miesiącach, kiedy nie mogłam kawy kupić, albo kawałka mięsa na kotleta, nie powiedziałabym, że byłam biedna. Chleb był.

A u mojego taty, żeby przejść do kuchni, trzeba się przeciskać między fotelami, a ławą, a w sypialni przejście między łóżkiem, a szafą ma jakieś 50cm max. Przedpokoik tylko taki, żeby drzwi móc otworzyć. Jeśli ktoś chce mieć dziecko w takich warunkach, to musi mu zapewnić powierzchnię do zabawy w tych jamniczych pokoikach. Zdania nie zmieniam:) Tylko dla pary, najlepiej studentów.

A moja kawalerka była bardzo przestronna, mimo niecałych 30metrów. Wszystko zależy od układu i umeblowania:)
 
reklama
Ach jak ja Was kocham! Wiecie co mi się wydaje najważniejsze - że nasze dzieci mają MIŁOŚĆ! Często osoby bogate i sławne w młodym wieku popadają w różne uzależnienia. Osobiście np. bardzo się cieszę, że wychowałam się w takich czasach gdzie NIC nie było. Chodziłam parę lat w jednych spodniach i swetrze. Nie wiedziałam co to jest komputer, video, a TV w swoim własnym pokoju to było coś niemożliwego. Na cukierki miętowe czekałam miesiąc. Nie byliśmy nigdy bogaci. Inna rzecz, że akurat u mnie pod względem miłości też różnie bywało - ale co chcę powiedzieć - ja się właśnie boję tych czasów kiedy nasze dzieci wszystko mają zapewnione....tak ciężko czasem zachować umiar w kupowaniu ubranek, zabawek....dzieci patrzą jak się jedzenie wyrzuca (bo się niestety wyrzuca :-(), o nic praktycznie nie muszą się martwić - dopiero potem zaczyna się wyścig szczurów.....Ja myślę, że każda sytuacja ma swoje plusy i minusy - najważniejsze to zachować jako taką mądrość życiową i pokazać dzieciom jak być dobrymi, zaradnymi ludźmi....a to mogą i biedni i bogaci....

Z drugiej też strony cieszę się, że żyjemy w czasach kiedy nie brakuje nam na lekarstwa, kiedy są banany dla dzieci, kiedy codziennie jest mięso....Kiedy w razie czego wiem, że mogę iść do lekarza prywatnie, bo zawsze znajdzie się ktoś kto pożyczy...

Myślę, że w tej całej rozmowie chodziło po prostu o to, że patologia jest niedobra, jest fe, jest be....I patologia strasznie krzywdzi dzieci....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry