reklama

Staraczki forever!

reklama
kocie ja prasuje Adamowi tylko koszule do pracy bo musze... ale nic wiecej... kiedyś jak dzieci nie było to prasowałam też koszulki i koszule casualowe ;) ale pare razy sie wkurzyłam jak takie wyprasowane włożyłam do szafy a Adam kladąc sie spać wziął sobie pierwszą lepszą jaka mu sie trafiła i w niej spać poszeł to ja sie pytam czy ja mam prasowac mu koszulki do spania... wrrrrr przesada i od tej pory nic nie prasuje, tylko składam i do szafy... dzieciom też, takam jest wyrodna matka i żona a co... no i jak Adam potrzebuje jakąs koszule na wyjście to teraz prosi czy mogłabym mu wyprasować... :) eeeee chłopy to jakieś inne są... a Adam nie umie prasować wiec jakbym wyjechała albo do szpitala trafiła to nie wiem jak by poradził... gotować umie i lubi ale sprzatanie pranie prasowanie itpp to nie u niego ;)
 
Ha!
MARAN - A ja od paru lat konsekwentnie nie prasuję ubrań mojego pana :) Żadnych!
Nienawidzę szczerze prasowania koszul, a poza tym uważam, że mój pan żyje właściwie po kawalersku - wracając po pracy nie użera się ze mną, nie zajmuje dzieckiem, nie sprząta, nie gotuje, tylko pracuje i odpoczywa, pracuje i odpoczywa, więc jak sobie sam po kawalersku tą koszulkę wyprasuje to krzywda żadna się mu nie stanie;P

Korona niestety z głowy by mi spadła, gdybym miała jeszcze męskie koszule prasować, już samo ich pranie było błędem :/
 
no masakra z tym TWOIM panem... no jak nie ma go cały czas to sie w sumie nie dziwie bo ja bym chyba takie samo miała podejście... praca i odpoczynek to iście kawalerskie życie, i to mnie zawsze wkurza, że chlop taki uprzywilejowany bo babeczka zawsze ma wiecej na głowie... no i dzieci... Ale ja to sie na "żone marynarza" nie nadaje... :zawstydzona/y:
 
Ja bym w życiu na taki układ nie przystała! Kiedyś weekendowe związki były dla mnie nie do pomyślenia! :szok:
Ale chcieliśmy kupić mieszkanie, docelowo większe, żeby już się nie przeprowadzać, bez wpłaty własnej, a kredyt mógł wziąć tylko G.....bo ja już zdolność wykorzystałam na kredyt mieszkaniowy i samochodowy:P
No i akurat w momencie jak zaszłam w ciążę, znalazła się praca z odpowiednio wysokim pod taki kredyt wynagrodzeniem! W Wawie!!
:) Pamiętam naszą pierwszą o tym rozmowę...... uszy mi płonęły do rana :///
I całą ciążę widzieliśmy się jeden dzień w tygodniu, a od roku jesteśmy 2-3 dni razem :)
 
ehhh Biulko... nieznosze tego, jak rodzina musi być rozdzielona za względów ekonomicznych... dlatego my wyjechaliśmy za granice... gdybyśmy zostali to pewnie tyrali byśmy we dwójke by spłacać kredyty na mieszkanie, samochód... a o dzieciach trzeba by było zapomnieć bo nie było by nas stać na dzieci... może jedno by było i to wychowywane przez babcie i opiekunki a później żłobki, przedszkola bo do pracy by wracać trzeba było musowo... to straszne jest... Moja przyjaciólka ze studiów jest własnie żoną marynarza i on tez jest w domu gościem... bywa może za 3 miesiące lub nawet mniej w roku, w domu... maja dwoje dzieci i to ona siedzi cały czas z tym dziećmi... jak przyjedzie on - to musza za kazdym razem od nowa sie "docierać" bo każdy ma swoje przezwyczajenia i żyje po swojemu, wiec cięzko sie tak przestawić na życie we dwoje co jakiś czas... ja sobie tego na dłuższą mete nie wyobrażam:no:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry