reklama

Staraczki forever!

Dobry

Kout współczuję Ci bardzo, przecież to jak utrata ukochanego przyjaciela, trzymaj się dzielnie i biedny Togo, pewnie cierpi....ojjj że te paskudztwa nawet zwierzaki atakują;(((((((

ooo śnieg przestał prószyć więc my wyruszymy do biblioteki i zakupy słodkości na mikołaja, do potem, będę ok 11,papa
 
reklama
Przepraszam, że tak wpadłam dziś z czarnym tematem znienacka, ale staram się oswoić z tym jakoś :dry::-(
Temat nowotworowy dla mnie wybitnie ciężki. Jak się z tym żyje 6,5 roku dzień w dzień wiedząc doskonale, że NIC nie można zrobić, żeby ocalić najbliższą osobę, to potem nawet chory, ukochany kot jest dużym problemem psychicznym.

Zawiozłam kocurka do mamy, tu spędził większość życia i chyba tu mu będzie najspokojniej teraz. Zresztą lekarz mówił, że może w każdym momencie się dusić, albo w inny okrutny sposób zacząć zdychać.. Nie pozwolę mu na agonię :( A tu ma prawie całodobową opiekę, bo jak wyjeżdżam stąd, to mama za dwie godziny wraca z pracy. Dzisiaj tak żałośnie miauczy, dałam mu przed chwilą pierwszą dawkę leku, mam ogromną nadzieję, że mu ulży, jeśli nie, to przejdziemy na silniejsze opiaty itp. Nie usypiamy go jeszcze, vet też nie widzi potrzeby na razie, bo widać, że kot chce żyć - ma apetyt, myje się, obserwuje świat przy oknie, przytula się, mruczy... zresztą muszę dojrzeć do tej decyzji.. wolałabym, żeby zasnął sam i już się nie obudził...

Muszę kawę.
 
Kocurku strasznie mi przykro.....jakieś 2 lata temu przeżywałam podobną sytuację z ukochanym pieskiem, który pojawił się w bardzo trudnym momencie mojego życia i który pomógł mi wiele przejść....ehhh długa historia...długi i bolesny koniec...trudne decyzje :-( Ciężko cokolwiek mówić w tej sytuacji, bo wobec choroby i cierpienia jesteśmy często bezbronni i niewiele możemy zrobić, żeby pomóc :-( Ojojoj jak mi smutno Kocurku z powodu Twojego kotka :-(
 
Kout temat każdej śmierci jest trudny....a podjęcie decyzji na temat uśpienia zwierzaka to chyba jedna z trudniejszych, tylko że jak już dojdzie to tego,że będzie mocno cierpieć...ukochany kot mojej przyjaciółki też niedawno odszedł, byli u veta, też nowotwór, bidulek odszedł we śnie, nie obudził się pewnego ranka....życzę aby twojego kota też to spotkało, oby nie cierpiał za dużo i odszedł spokojnie.... i dobry pomysł z tym by był u twojej mamy, tam są w sumie jego stare kąty...
 
Kout i nie masz za co przepraszać, w końcu po to jest to forum, masz prawo pisać co masz na myśli czy sercu a Togo to już zdążyłyśmy poznać, prawda???


Lil fajne te pianinko, tylko jaka cena wysoka!!!

i co, sama zostałam????
 
Ostatnia edycja:
Dzięki dziewczyny..
:)

Dziecko mi pospało..15 minut :/ Poliki czerwone znowu od wczoraj jak u Ruska z Syberii ://

LILU.. współczuję odejścia psiego przyjaciela... :(
Mimo, że psioczę na Bilona co chwilę (w weekend znowu zasikał małej dywanik i ręce mi łopadły), to gdyby chorował, ciężko by mi było na to patrzeć.. Psy są niesamowicie wylewne uczuciowo.. potrafię sobie wyobrazić kojące działanie psiego współodczuwania w ciężkich człowieczych chwilach..

PAULINA a chyba nawet nie raz pokazywałam Togusia tutaj :)
Oto czarne moje zło sprzed dwóch lat ;) zawsze patrzyło się tak zbójowato.. :))
Zobacz załącznik 520274
Zobacz załącznik 520275

A tu, sprzed tygodnia, kiedy jeszcze przychodził posiedziec sobie w kąciku Oli :))

Zobacz załącznik 520276Zobacz załącznik 520280
 
reklama
papa!

ja muszę wziąć się za obiad :)

LIL takie szkło hartowane do kuchni planuję od roku już ;) Pięęęęknie się prezentuje...

MONI mieszkanie naprawdę niezłe, &&&&&& żeby zeszli jeszcze o te 2 tys. no i ogromne &&&&&&&& za kredyt!

MAMA :) :) :) bardzo miło, że wpadłaś, dla Ciebie też &&&&&&&&&&&&&& za powodzenie działalności :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry