to nie jest drażliwy temat, jest mi smutno że to tyle trwa i tyle musiłam przejść, ale silna dziewczyna jestem i się nie załamuje


właściwie nie wiadomo dla czego, robiłam całą masę badan i nic nie wykazały. Nawet nie mam najmniejszej bakterii, antybiotyki po poronieniach juz mi wszystko wybiły. Badania genetyczne OK, nic tylko w ciąże zachodzić i duuuuuuupa.
Jak sie zaczelismy starać to najpierw mialam być sierpniówką, a że wczesniej mialam zapalenie płuc i brałam silne zastrzyki to myslalam że jeszcze organizm nei był gotowy i dla tego się nie udało, potem miałam byc wrześniówką, piekny test, powiedzieliśmy rodzicom w wigilie, długo sie nie nacieszyłam i beta zaczeła spadać i juz bylo po wszystkim. Myslalam że może mam z amały progesteron i lekarz przepisał duphaston. Brałam go po owu i znowu od razu się udało i miałam termin na październik. Bliźniaki. Wszystko dobrze, żadnych plamień, ani bolącego brzucha, wszystko książkowo, oboje dzieci rozwijało się prawidłowo, równiutko z terminem, każde tej samej wielkości, pewnego dnia juz na koniec I trymestru mialam złe przeczucia, to było jakos na tydzien przed badaniami genetycznymi. Poszłam do przychodni państwowej poza kolejką i usłyszałam że u żadnego dziecka nie ma bicia serca. Musiałosie to stać na dniach bo wielkościowo odpowiadają na termin USG. Od razu telefon do mojego gina i na dobry sprzęt, niestety potwierdził. Tydzień wywoływania żeby było bardziej naturalnie. Lekko nei było bo juz brzuch mialam sporawy to mi się wszystko obkurczało i bolało. Lekarz powiedział że na 80 % był zespół podkradania bo to były bliźniaki jednojajowe jednokosmówkowe. Straszny pech, ale ze mną wszystko dobrze. 6 cykli później znowu byłam w ciąży, termin na maj, wymarzony. Na usg bicie serca mocne, zapowiadało się dobrze. W 8 tygodniu mialam jednoniowe plamienie, od razu do lekarza, Malutki krwiak sie oczyścił, z dzieckiem dobrze. Tydzień później znowu mialam złe przeczucia, poszłam na usg żeby się nie zamartwiac, znowu usłyszałam że nei ma bicia serca. Stało się to na dniach. Z ulicy poszłam do szpitala, zabieg po godzinie, rano wyszłam. No i dalej sie staramy ... zobaczymy co mi to pieprzone życie przyniesie.