To fajnie, że od rana idziecie, szybko będzie z głowy i Ł. nie będzie musiał się denerwować cały dzień :-)
Wiesz, u mnie to jest tak dziwnie. Bo z jednej strony wolę, żeby "wina" (a właściwie problem) leżała po mojej stronie bo M to by się załamał.. Ale z drugiej strony to że to moja wina sprawia że czuję się psychicznie źle.. Nie wiem jak to określić, czuję jakbym nie była 100 procentową kobietą bo nie potrafię dać dziecka mojemu mężczyźnie. Oczywiście on na każdym kroku upewnia mnie że tak nie jest, że to kwestia czasu i w ogóle.. Ale nie umiem inaczej myśleć ehh... Jakaś "inna" jestem :-)
Wiesz, u mnie to jest tak dziwnie. Bo z jednej strony wolę, żeby "wina" (a właściwie problem) leżała po mojej stronie bo M to by się załamał.. Ale z drugiej strony to że to moja wina sprawia że czuję się psychicznie źle.. Nie wiem jak to określić, czuję jakbym nie była 100 procentową kobietą bo nie potrafię dać dziecka mojemu mężczyźnie. Oczywiście on na każdym kroku upewnia mnie że tak nie jest, że to kwestia czasu i w ogóle.. Ale nie umiem inaczej myśleć ehh... Jakaś "inna" jestem :-)




) to M przyszedł do spania i się przebudziłam. A i tak jestem prawie nieprzytomna i już wczoraj najchętniej przespałabym cały dzień :-) ahh te hormony....