Czułam ze to za piękne żeby było prawdziwe... Najpierw pomyślałam że może probki pomylili albo coś ale przecież takie rzeczy się raczej nie zdarzają, nie będę sobie wmawiać nie wiadomo czego..
Do gina nie dzwoniłam, nie mam na to siły. Może jutro zadzwonię ale nie wiem. W sumie po co mam do niego jechać? I tak nic nowego nie powie i @ nie wywoła skoro już próbowaliśmy tabletkami a nie wyszło. Ba, wyszło jeszcze gorzej bo wydarzyła się ta cała "akcja" z bledziochami a przez to dopuściłam do siebie iskierkę nadziei, a od pewnego czasu tak bardzo się starałam by nadziei nie mieć :-( a teraz co? Znowu nie będę mogła się pozbierać... Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo żałuję ze przez chwile miałam nadzieję... :-(