natka wiesz co, ja wolalabym zebym już w następnym cyklu nie musiala mierzyc tempki i robic wykresikow

Szczerze kiedyś tez do tego inaczej podchodziłam, wydawalo mi się, ze zajście w ciaze będzie bezproblemowe, no bo przecież co to takiego. Pamietam jeszcze jak mowilam Łukaszowi w grudniu - no to już teraz będziemy się starac. A Ł. do mnie - nie no, zrobmy sobie dzidzie w styczniu, po moich urodzinach, bo tak to nic nie będziesz się mogla nawet napic. Wtedy to wydawalo mi się zabawne, ale zaczelismy w grudniu ot tak i niestety okazało się, ze to nie takie proste jak się niektórym wydaje. Boje się chyba najbardziej tego, ze Ł. może mieć nietakie wyniki nasienia. Choc podstawowe wyniki krwi ma książkowe, po prostu cud miod i orzeszki

Nawet cholesterol ma idealny, a obawiałam się, ze będzie miał wysoki. Teraz zaczal cwiczyc, wcina dalej Salfazin wiec w sumie powinno być ok, ale boje się, bo wiem, ze wtedy trochę na pewno się podlamie. Będzie myslal,ze nie jest "w pełni facetem" skoro nie potrafi dac mi dziecka. Dlatego wolalabym,zeby u mnie lezal problem jeśli już gdzies musi być. Odnosnie Salfazinu nie wiem wlasnie ile Ł. go jeszcze podawac.
patu$ka, natka wasze malze lykaja tez ? Bo wyczytałam ze wszelkie takie kuracje stosuje się około 3 miesięcy, nie wiem czy można go podawac facetom na stale, a w sumie te 3 miesiące skoncza się w maju, wiec w czerwcu powinnam już odstawić. Ale nie wiem jak się do tego ustosunkować, bo w sumie to tylko witaminy.
Powiem Wam,ze chciałabym już tez zafasolkowac, bo chciałabym odpocząć od tej pracy. Wiem, ze jak tylko będę mogla isc na L4 pojde od razu, mam umowę o prace na czas nieokreślony, wiec ze tak powiem szefowa może mi naskoczyć, bo w czasie mojego L4 zwolnic mnie nie może, ani tez po przejściu na roczny urlop macierzyński. A w tym czasie będę mieć czas na szukanie czegos innego. Bo nie widze swojej przyszłości w tej pracy. Dzieje się coraz gorzej, jest Nas coraz mniej, a watpie żeby szefowa zatrudnila w końcu więcej dziewczyn, bo wszystko niestety rozbija się o pieniądze.
Jejusiu jak ja się ucieszyłam jak weszly w zycie te urlopy macierzyńskie

i ciesze się, ze mamom I kwartalu udało się wywalczyć to dla siebie, nalezalo im się tak samo jak całej reszcie.
Co do owu licze wiec, ze mimo wszystko jeśli przytulanki były w poniedziałek, wtorek, czwartek i wczoraj, a owu była w czwartek to chyba w sam raz

Poprawimy jeszcze dziś dla pewności i zobaczymy czy w ogole cos z tego będzie. Szczerze jak znowu nic, to wiem ze i ja się podlamie.
Ale w maju mamy Komunie, Ł. ma badanka nasienia zaraz po będę mu zalatwiac, a potem w zaleznosci od wyniku będziemy kombinować co dalej. Oczywiście Wam pierwszym pokaze wyniczki .