• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Staraczki luty 2013

patu$ka no widzisz, to nie doczytałam dokładnie :rofl2: Ale to dobrze chyba ze mimo wszystko przytulanki zaczelam wcześniej, może cosik się zachowalo :sorry: Teoretycznie lepiej jest w dniu owu, czy dzień przed i po ? Bo nie wiem w końcu jak to jest.

Dobra ide cos ogarnąć w domu, bo Ł. poszedł do pracy, ja mu mowie - sprzątam a jeszcze nawet nie zaczelam :wściekła/y:Wejde za jakas godzinke - dwie :happy:
 
reklama
Nuska ja z mama nie mialam kontaktu przez ok. 8 lat... Z ojcem ?? kontakt telefoniczny, teraz posadzil mnie o alimenty :/:/
A matka mam czasem wrazenie ze pogodzila sie ze mna z jednego powodu...
Ale to tez dluga historia i nie mam czasu teraz pisac.
Tak wiec przezylam swoje, nie mowie bo moja mama miala ciezko, ale na niektore zeczy nie ma usprawiedliwienia...

Dobra mykam bo juz sie w stroj"roboczy" ubralam i ide sprzatac. Ale jak mysle ile tego to mi sie odechciewa :/:/:/:/:/.
 
Patuska ja tez po tym pozytywnym tescie wiem ze kiedys sie uda, wiem ze plemniczki sa silne, ze ja je przyjmuje a teraz tylko kwesta wstrzelenia sie w dzien, dobrej implantacji i spokoju.
Musimy odpuscic zeby nie zwariowac, bo ja juz bylam na skraju wytrzymania... Jeden miesiac plakalam 2 dni jak dostalam.@.. Nie mozemy co miesiac plakac jak przy pogrzebie.
Mialam tak raz i wiecej nie chce, a co najdziwniejsze, po.pozytywnym tesci i @ 2 dni pozniej nie palkalam, bylo mi smutno ale nie plakalam.
Ja wiem.ze sie w koncu uda u wiecie co ciesze sie ze to tak dlugo trwa, moze wlasnie ten czas byl potrzebny mojemu m i teraz ze sam mowi ze chce, a tak to raz chcial raz nie. A teraz juz znajomemu powiedzial ze sie staramy wiec ciesze sie. Bo wiecie chcielibysmy core ale wiadomo moze byc 3 synek i nie chcialabym zeby mi kiedys mowil.bo sie uparlas... Teraz chcemy razem, a moze nawet on bardziej ?
Ten czas byl nam obojgu potrzebny, mi po to zeby dojrzec do decyzji ze.chce.dziecko a nie corke. Bo pierwsze kilka miesiecy staran byly na corke i wtedy jakbym zaszla i urodzilby sie syn to bym sie dolowoala ze chcialam corke ze sie nie udalo, ze moze cos zle zrobilam. Teraz jest mi obojetne, zdrowko najwazniejsze.

Tak wiec mysle ze nic nie dzieje sie bez przyczyny.
Moje maluchy coraz wieksze Alex juz bedzie do szkoly chodzil, Victorek bedzie w przedszkolu do 14.30 a ja bede szczesliwa mama 3 dzieci. Bede miala czas dla malenstwa, bede miala czas by posprzatac ugotowac i zajac sie starszakami jak wroca do domu. A bede miala czas i sily bo starszaki beda do poludnia w szkole.
Pewnie gdybym urodzila te pol.roku temu bylo by mi ciezko, bo dwojka dzieci w domu trzecie trzebabyloby wozic do przedszkola.

Mowie wam ciesze sie ze mialam ten czas.
I wiem ze teraz juz blizej niz dalej :-) bo przeciez w koncu sie uda.

Moj starszy synek chce jeszcze braciszka lub siostrzyczke wiec nic tylko czekac az w koncu sie uda.
Ale czekac na spokojnie nie rwac wlosow z glowy.

No mykam bo sie rozpisalam.
Ps mysle ze chyba kazda z nas musi przejsc ten okres przemeczenia starankami do momentu pozytywnego myslenia, ale w koncu kazdej z nas sie uda predzej czy pozniej.
 
Ach dziewczynki dziękuję Wam :* ale wiecie jak to jest- teoretycznie to ja to wszystko wiem.. Wiem, że nie ma się czym załamywać, że jesteśmy młodzi, mamy czas... Staram się tłumaczyć sobie, że widać tak musi być, widocznie nie jest to odpowiedni czas.. Ale same wiecie że wiedzieć to jedno, a zaakceptować to i pogodzić się z tym to coś innego... Przypuszczam, że z każdą kolejną porażką będzie lepiej, będę to przyjmować z większym spokojem ale niestety na razie jest jak jest :-( ale dziś lepiej niż wczoraj z moim samopoczuciem więc jestem dobrej myśli na poprawę i powrót dobrego humoru :-) tylko wiecie co myślę? Że biedny mój mąż, jakie mu głupie rzeczy wczoraj mówiłam ehh :/ dobrze że on należy do tych spokojnych i rozumie że to przez tego wczorajszego doła i wcale tak nie myślę :-) nawet dziś nawiązał do tego w żartach więc przynajmniej mi lepiej :-)
Przykro mi dziewczynki z powodu Waszych stosunków z rodzicami.. :*

Patu$ka też tak mam z zakupami, poprawa humoru murowana :-) tylko czasami później mam wyrzuty sumienia że znowu tyle wydałam ;-)

Nuuuśka moim zdaniem jak jutro tempka będzie nadal wysoko to możesz mieć pewność że owu była :-) już dziś jest duże prawdopodobieństwo że mamy rację :-) i tak jak pisze patu$ka, w następnym cyklu już będzie łatwiej z interpretacją bo będziemy wiedziały jak u Ciebie zachowuje się temperatura w poszczególnych fazach cyklu :-)
 
natka wiesz co, ja wolalabym zebym już w następnym cyklu nie musiala mierzyc tempki i robic wykresikow :rofl2:
Szczerze kiedyś tez do tego inaczej podchodziłam, wydawalo mi się, ze zajście w ciaze będzie bezproblemowe, no bo przecież co to takiego. Pamietam jeszcze jak mowilam Łukaszowi w grudniu - no to już teraz będziemy się starac. A Ł. do mnie - nie no, zrobmy sobie dzidzie w styczniu, po moich urodzinach, bo tak to nic nie będziesz się mogla nawet napic. Wtedy to wydawalo mi się zabawne, ale zaczelismy w grudniu ot tak i niestety okazało się, ze to nie takie proste jak się niektórym wydaje. Boje się chyba najbardziej tego, ze Ł. może mieć nietakie wyniki nasienia. Choc podstawowe wyniki krwi ma książkowe, po prostu cud miod i orzeszki :wściekła/y: Nawet cholesterol ma idealny, a obawiałam się, ze będzie miał wysoki. Teraz zaczal cwiczyc, wcina dalej Salfazin wiec w sumie powinno być ok, ale boje się, bo wiem, ze wtedy trochę na pewno się podlamie. Będzie myslal,ze nie jest "w pełni facetem" skoro nie potrafi dac mi dziecka. Dlatego wolalabym,zeby u mnie lezal problem jeśli już gdzies musi być. Odnosnie Salfazinu nie wiem wlasnie ile Ł. go jeszcze podawac. patu$ka, natka wasze malze lykaja tez ? Bo wyczytałam ze wszelkie takie kuracje stosuje się około 3 miesięcy, nie wiem czy można go podawac facetom na stale, a w sumie te 3 miesiące skoncza się w maju, wiec w czerwcu powinnam już odstawić. Ale nie wiem jak się do tego ustosunkować, bo w sumie to tylko witaminy.
Powiem Wam,ze chciałabym już tez zafasolkowac, bo chciałabym odpocząć od tej pracy. Wiem, ze jak tylko będę mogla isc na L4 pojde od razu, mam umowę o prace na czas nieokreślony, wiec ze tak powiem szefowa może mi naskoczyć, bo w czasie mojego L4 zwolnic mnie nie może, ani tez po przejściu na roczny urlop macierzyński. A w tym czasie będę mieć czas na szukanie czegos innego. Bo nie widze swojej przyszłości w tej pracy. Dzieje się coraz gorzej, jest Nas coraz mniej, a watpie żeby szefowa zatrudnila w końcu więcej dziewczyn, bo wszystko niestety rozbija się o pieniądze.
Jejusiu jak ja się ucieszyłam jak weszly w zycie te urlopy macierzyńskie :-D i ciesze się, ze mamom I kwartalu udało się wywalczyć to dla siebie, nalezalo im się tak samo jak całej reszcie.

Co do owu licze wiec, ze mimo wszystko jeśli przytulanki były w poniedziałek, wtorek, czwartek i wczoraj, a owu była w czwartek to chyba w sam raz :tak:Poprawimy jeszcze dziś dla pewności i zobaczymy czy w ogole cos z tego będzie. Szczerze jak znowu nic, to wiem ze i ja się podlamie.
Ale w maju mamy Komunie, Ł. ma badanka nasienia zaraz po będę mu zalatwiac, a potem w zaleznosci od wyniku będziemy kombinować co dalej. Oczywiście Wam pierwszym pokaze wyniczki .
 
No pewnie, że lepiej żebyś nie musiała mierzyć tempki w kolejnych cyklach :-) oczywiście bardzo Ci tego życzę :-) :*
Co do Salfazinu to mój M go nie bierze, znaczy tak konkretniej to nic nie łyka na razie, nawet wit C :-) przed chwilą przeglądałam swoje wyniki z poprzednich lat jeśli chodzi o tarczycę i w sumie wszystko w normie- raz tylko tsh na górnej granicy. Ale powiem Wam że zdziwiłam się, że ostatnią wizytę u endokrynologa miałam w styczniu zeszłego roku- ale ten czas leci.. Muszę się wybrać bo raz w roku muszę jeździć na kontrolę :-) z tego wszystkiego wczoraj nie zapytałam gina czy badać.te hormony skoro zapisał mi CLO. Jestem ciekawa czy dostanę ten pregnyl bo mówił że strasznie trudno to znaleźć w aptekach :-) co do urlopów macierzynskich to też się cieszę że roczny zrobili :-) co prawda szkoda że nie płatny w całości 100% podstawy ale fajnie ze chociaż jest :-)
 
Ja Ł. faszeruje witaminkami chyba tak na zapas, choć watpie żeby cos z Nim rzeczywiście było nie tak, ale na wszelki wypadek może :X
Odnosnie pregnylu nie martw się, jeśli nie będzie w aptekach zawsze możesz poprosić o zamówienie go :):)
 
No to nawet i dobrze że dajesz mu witaminki :-) na pewno nie zaszkodzi, może tylko pomóc :-) ja to za moim M musiałabym latać bo on by na pewno zapominał codziennie o tabletkach ;-)
 
reklama
Ale Łukasz to jest najwieksza chodzaca skleroza jaka znam. On wiecznie o czyms zapomina, potrafie mu cos powiedzieć a za chwile już nie pamięta i mowi - No boze, faceci tak maja.
Ale o dziwo, odkad zaczelo się witaminizowanie pamięta zawsze. Ostatnio specjalnie w nocy wstal bo mu się przypomniało, ze nie wzial xD a i zdarza mu się mnie przypominać o tym żeby było smieszniej :rofl2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry