Witam Was Dziewczynki!!! Nie wiem czy mogę dołączyć jeszcze do forum? Jeśli mogę to w skrócie opiszę swoją sytuację.
Z mężem staram się o dziecko od jakiś 2 lat. Od roku się leczę, tzn. zrobiłam praktycznie wszystkie badania hormonów, miałam też robione badanie na drożność jajowodów. Wszystko wyszło ok (hormony i drożność), chodziłam 4 miesiące na monitoring cyklu, tu też wszystko ok. Mąż robił badania-niestety, wyszło że ma mało plemników. Brał selen i cynk. Niby wszystko ok, ale ja dalej mam nieregularne miesiączki. Mój lekarz stwierdził, że nic na to nie poradzi i muszę zacząć leczyć się w klinice leczenia niepłodności. No więc na 2 miesiące odpuściliśmy, nie chodziłam nigdzie, starałam się nie myśleć o dziecku i nic, nie udało się. Zmieniłam lekarza, po kolejnych badaniach okazało się, że mam chorobę Hashimoto. Mąż zrobił badanie ponownie-wynik w normie. Trzy cykle stosowałam Clostilbegyt, Duphaston i 2 razy dostałam zastrzyk Pregnylu. To też nic nie dało. Jestem pod opieką endokrynologa i wiem, że muszę obniżyć TSH do poziomu ok. 1 żeby zajść w ciążę. W lutym ide na badania hormonów TSH i FT4 i na wizytę do endokrynologa, sprawdzić czy dawka leku jest odpowiednia. W związku z tym mam pytanie. Powiedzcie mi dziewczyny czy dalej mam się leczyć u ginekologa czy odpuścić i doprowadzić poziom TSH do odpowiedniej wartości i dalej stymulować owulację lekami? Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was moją historią??? Proszę o odpowiedź.