Najważniejsze jest to, aby lekarz w końcu wiedział, że ma do czynienia z inteligentnymi ludźmi, którzy nie dadzą sobie wmówić kitu i nie zostaną odesłani z kwitkiem. Ja na ostatniej wizycie u mojej byłej gin poszłam z mężem i oboje byliśmy w bojowym nastawieniu. I zobacz - przez kilka lat twierdziła, że wszystko ok, co chwilę tylko wzywana byłam na jakieś śmieszne badania, za które słono płaciłam i diagnoza jedna - wszystko w porządku. A na tej pamiętnej ostatniej wizycie wszystko obróciło się o 180 stopni. Nagle skierowanie do kliniki w leczeniu niepłodności, nagle zasugerowała IUI a nawet IVF. Jak ją zapytałam skąd nagle taka zmiana, to nie potrafiła jasno odpowiedzieć. Wygarnęłam jej tylko jak wychodziłam, że mam nadzieję że nie będzie przez kilka lat inne pary starające się o dziecko naciągać na kasę i będzie uczciwie podchodzić do leczenia swoich pacjentów. W tej prywatnej przychodni nawet Ci paragonu nie dadzą tylko kasa z rączki do rączki. Ale jak za ostatnie badania zapłaciłam razem z wizytą prawie 500zł to zażądałam faktury, to te w recepcji nawet nie wiedziały jak się coś takiego drukuje... Ja nie wiem jak się oni rozliczają z US...