Leczyć to tak ale nie koniecznie wyleczyć.
Teraz przeczytałam coś podobnego:
Dziewczyny chciałam się z wami podzielić moim szczęściem. Jestem w 12 tygodniu ciąży
Rok temu, jesienią u męża zdiagnozowano żylaki powrózka. Urolog zalecał zabieg ale stwierdziliśmy, że zainwestujemy w witaminki i poczekamy jeszcze trochę. Startowaliśmy od 6,5mln plemników a po 3 miesiącach stosowania witamin (macy, salfazinu, foliku i vitaminy c) liczebność 3-krotnie wzrosła. Poza tym ejakulat się nie upłynniała ale na to też pomógł pośrednio NASZ-BOCIAN. Zgodnie z wskazówkami forumowiczek zwiększyliśmy dawkę witaminy c, poza tym mąż pił syrop na kaszel. Ostatni wynik nasienia jaki robiliśmy wykazał 25mln, a ejakulat się upłynniał
Teraz jestem w 12 tygodniu. Nie załamujcie się, będzie dobrze! a z operacją zastanowiłabym się kilka razy. Może i wam uda się rozwiązać problem bez krojenia biednego męża
Rychłego zafasolkowania życzę z całego serca
_________________
~~ starania od 03/2008
~~ początek leczenia 09/2009 /słaba armia, ja-wysoka prolaktyna, owu w kratkę/
~~ witaminki,niewielka zmiana trybu życia,stymulacja CLO (obydwoje)
~~ 09/2010 - ostatnia miesiączka

~~ 11/2010 - piękne, mocne 2 kreseczki na teście
Plus to, że inne dziewczyny piszą, że to nic nie daję tylko czasem się pogarsza to ja serdecznie dziękuję ;/
Muszę przestać chyba myśleć o tym, tylko spokojnie poczekać na wizytę mojego u lekarza. Bo tak to same czarne scenariusze sobie wymyślę a nie tak miało być. Pozytywne myślenie i tyle.
Idę pizze wstawić ;p