Amelia - o, ja po prostu nie zauważyłam Twojego posta

Ja byłam z mężem w Narutowiczu, bo też braliśmy ten szpital pod uwagę. Niestety trafiliśmy na jakąś strasznie niesympatyczną położną i jeszcze bardziej niesympatyczną lekarkę, więc zrezygnowaliśmy. Może miały po prostu zły dzień
stan - Boże, jak sobie wyobrażam ten zatkany prysznic i pływające farfocle, to aż mi słabo! To skandal, że każą rodzić kobietom w takich warunkach!
Nika - dziś zakończyliśmy już wykańczanie i można się wprowadzać

Tzn zostały jakieś pierdoły, w stylu powiesić firanki i zasłonki, zamontować lampy, ale to już pikuś

Już byśmy rozpoczęli przeprowadzkę, ale zatrzymuje nas choroba moja i Synka, no i dużo rzeczy mamy u teściów, a oni mieszkają na takiej wieeelkiej górze i przez ten śnieg i lód nie da się tam na razie dojechać. A co się tam u Was dzieje?
Fuma - ooo, to daj koniecznie znać, co endo powie
Carla - trzymam kciuki, żeby Wam się udało zrobić te foty ojcu.
Wspaniała ta Twoja Nelcia

jaki miała piękny torcik!
ianka - witaj

widzę, że miałyśmy podobne porodowe przeżycia.
ojj, ja mam sentyment do Danii, ze względu na moją słabość do duńskiego zespołu Mew i Jonasa Bjerre
Mój Synuś urodził się końcem października. Wychodziłam z nim codziennie na spacer, nawet jak były minusowe temp. Na prawdę, nie jest tak źle. Pierwsze przeziębienie złapał dopiero w lecie.
Co do znaków, to ja w to ani trochę nie wierzę. Mój mąż i mój były narzeczony mają taką samą datę urodzenia (tylko rok inny) i są jak niebo i ziemia. Zupełnie odmienne charaktery. Mój Synek jest skorpionem i fakt, ma charakterek, ale jako niemowlak był niesamowicie grzeczny. Bardzo mało płakał, teraz dopiero nadrabia
Kuuurde, jakby mi mało było tej choroby, to jeszcze dostałam dziś okres

Na szczęście nie boli. To dopiero drugi mój cykl po porodzie, pierwszy trwał 36 dni, a ten 28...dziwne, ale może się jeszcze unormuje.