witajcie dziewczyny bardzo często was czytuję,obserwuję Wasze wypowiedzi i muszę powiedzieć że może to zabrzmi zniechęcająco ale ja już mam dość tej całej ciąży jest już tak ciężko uff...już by się pojawił ten mój bobasek bo cierpliwość się kończy, to już 38 i 3 tc a tu cisza byłam u lekarza w tamten czwartek i nic cisza, spodziewałam się że powie że już mogę się szykować a tu nic echo...nie powiem żebym się podłamała bo chcę mieć to już za sobą, mały się wierci i rozpycha bidokowi pewnie ciasno ale sam nie chce wyjść pierwszy termin mam za 8 dni,zobaczymy,chodzę po schodach robię dosłownie wszystko i cisza.Zostało mi już chyba czekanie aż mały się sam zdecyduje chociaż mu chcę pomóc.Następną wizytę mam za niecałe 2 tyg ciekawe czy się dokulam.Po cichu liczę że nie.Gratuluję mamom rozpakowanym i tych przenoszonych te to mają dopiero, zobaczymy kiedy mnie weźmie,pierwsza ciąża była koszmarem jeśli chodzi o ból ale to każda inaczej przechodzi, przy drugiej podobno juz szybciej idzie tak słyszałam a jak to będzie w praktyce to się okaże.Wy też myślicie jak to będzie i kiedy was złapie?czekacie na ten moment?ja to już chyba mam obsesję co idę do kibelka to wydaje mi się że może coś się zacznie.Ach...szkoda gadać.Czy wy też chcecie mieć to już za sobą?