szczypawka
Styczniowe mamy'08 Szczęśliwa mamusia
Dyien doby!
Jak minal weekend?Podczytałam Was ale jakoś tak pobieżnie bo duuuużo nadrukowane
Jak zwykle jak pojawiam się po weekendzie zresztą...
Dziuba ty w lipcu masz ślub a ja już za 2 tygodnie będę szczęśliwą żoną!Masakra...Ślub i chrzciny mam za 2 tygodnie.Za tydzień przyjeżdża moja mama(z mężem...).Jakoś tak zaczynam mieć lekkiego stresa czy coś???
Śmieszne uczucie poddenerwowania
Obrączki już odebrane.Oczywiście zaczynam się zastanawiać czy nie przesadziłam ze skromnością mojej sukieneczki(suknia ślubna w moim przypadku odpada...to tylko cywilny a chwilę później chrzciny w kościele).W ogóle zaczyna mnie się takie przyjemne mrowienie w żołądku...
Remoncik w prawdzie na ostatnią chwilę ale za to idzie pełną parą...Przedpokój skończony,balkon też...Jeszcze tylko kilka pierdułek zostało...A ja muszę posegregować rzeczy malizny,które mamy...Za duże w sensie.I je poukładać rozmierami i pochować w piwnicy.A jej ciuszki są w każdej szafie w tym domu i zajmują 3/4 miejsca...Więc trochę roboty będę przy tym miała....
piękna pogoda dziś wię się szykuję na spacerek.W końcu fakt,że starzy wszustko na ostatnią chwilę zostawiają nie upoważnia mnie do tego aby zlekceważyć święte prawo córki mej do codziennego spaceru!
O Kubicy to aż miło napisać...Miał też sporo szczęścia...Ale jak jeszcze usłyszę dzisiaj jak to Podolskiego"aż coś zakłuło" jak nam strzelał dwie bramy to.....Ech...Ja chyba nie powinnam oglądać meczy...Bo słownictwo wczoraj to jak z rynsztoka normalnie miałam....A komentatora jakby mi ktoś przedstawił to bym chyba pogryzła....


Jak minal weekend?Podczytałam Was ale jakoś tak pobieżnie bo duuuużo nadrukowane
Jak zwykle jak pojawiam się po weekendzie zresztą...Dziuba ty w lipcu masz ślub a ja już za 2 tygodnie będę szczęśliwą żoną!Masakra...Ślub i chrzciny mam za 2 tygodnie.Za tydzień przyjeżdża moja mama(z mężem...).Jakoś tak zaczynam mieć lekkiego stresa czy coś???
Śmieszne uczucie poddenerwowania
Obrączki już odebrane.Oczywiście zaczynam się zastanawiać czy nie przesadziłam ze skromnością mojej sukieneczki(suknia ślubna w moim przypadku odpada...to tylko cywilny a chwilę później chrzciny w kościele).W ogóle zaczyna mnie się takie przyjemne mrowienie w żołądku...Remoncik w prawdzie na ostatnią chwilę ale za to idzie pełną parą...Przedpokój skończony,balkon też...Jeszcze tylko kilka pierdułek zostało...A ja muszę posegregować rzeczy malizny,które mamy...Za duże w sensie.I je poukładać rozmierami i pochować w piwnicy.A jej ciuszki są w każdej szafie w tym domu i zajmują 3/4 miejsca...Więc trochę roboty będę przy tym miała....
piękna pogoda dziś wię się szykuję na spacerek.W końcu fakt,że starzy wszustko na ostatnią chwilę zostawiają nie upoważnia mnie do tego aby zlekceważyć święte prawo córki mej do codziennego spaceru!

O Kubicy to aż miło napisać...Miał też sporo szczęścia...Ale jak jeszcze usłyszę dzisiaj jak to Podolskiego"aż coś zakłuło" jak nam strzelał dwie bramy to.....Ech...Ja chyba nie powinnam oglądać meczy...Bo słownictwo wczoraj to jak z rynsztoka normalnie miałam....A komentatora jakby mi ktoś przedstawił to bym chyba pogryzła....



, najlepsze życzonka da Dominisi