reklama

Styczniowe Mamusie 2008

  • Starter tematu Starter tematu aOLA
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
No i nie napisałam najważniejszych informacji o sobie.
Jestem Krysia mam 27 lat, urodziłam się w Warszawie (rodowita Warszawianka, ale nie cwaniak) ;), rodzić będę u siebie na osiedlu szpital Bródnowski :)
 
reklama
Dzien dobry!

Witamy coraz więcej mam styczniowych :tak: No szczerze powiem-nie spodziewałam się,że jeszcze w grudniu będzie ktoś nowy się pojawiał....Miałam takie same obawy jak Wy kiedy dołączyłam do forum bo dziewczyny już się zżyły i duuuużo nadrukowały :-) Ale zawsze łatwiej jest przysiąść na chwilkę i pogadać z kimś,kto przeżywa właściwie prawie to samo!Można się wyżalić,pochwalić i rozwiać wątpliwości...

Samotne dziewczyny generalnie chyba nie mają zakazu kolegowania się z żonatymi facetami....Faktem jest,że na tym etapie ciąży nietaktem ze strony mężczyzny jest takie urywanie się na piwko z koleżanką "z problemami"!Bo niby co?Z nami jest cały czas wszystko ok,nic się nie zmienia w naszym życiu i dlatego można gadać z "przyjaciółeczką" o jej rozterkach zamiast z żoną...:wściekła/y: Odrobina myślenia panowie jeszcze nikomu nie zaszkodziła!Najbardziej mnie denerwuje kiedy to faceci szukają zrozumienia i wsparcia w takich rozmowach!A co?U żony najpierw spróbować to nie łaska?! :wściekła/y:

Mój mężuś to już na pewno się nie będzie ruszał nigdzie beze mnie!W końcu ma być na każde moje zawołanie bo nie wiadomo kiedy zaczniemy się rozpakowywać!Jak musi iść do pracy to usiłuję jakoś to przeboleć....Ale jakby miał mi się szwędać po mieście...I TO JESZCZE Z JAKĄŚ LAFIRYNDĄ!!!:szok: Bo jakby była normalna i już naprawdę "musiała" z nim pogadać<inaczej kataklizm jakiś straszliwy> to zaprosiłabym ją do domu.Niech się tutaj piwa napiją!A ja sobie z Wami przy komputerku :-D Trochę bym pewnie się wyżywała...Ale to jeszcze za w miarę rozsądne wyjście bym uznała.Kompromis wręcz :-)
 
Mój małżonek ma przyjaciółkę traktuję ją jak siostrę (zresztą ja też) bardzo często umawiają się gdzieś po cichaczu na mieście, oczywiście po godzinie o wszystkim ze szczegółami już wiem, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że facetowi trzeba dać trochę luzu w związku bo jak będzie się czuł jak w więzieniu, przykuty do jednej celi to mogą wyjść z tego kiepskie konsekwencje.
 
Witam was dziewczyny z rana :) Jak się dziś czujecie?
Zrobiłam wczoraj pranie ciuszków (2 pralki, a jeszcze dwie w kolejce czekają ;-)) i dzisiaj czeka na mnie góra prasowania :/

Mam do was pytanie - jestem zatrudniona na umowę o pracę i dowodem mojego ubezpieczenia zawsze były druki RMUA, bo pracuję w małej firmie i nie mamy legitymacji ubezpieczeniowych. Od września jestem na zwolnieniu lekarskim, w związku z czym od października mój pracodawca nie odprowadza już za mnie składek, bo wszelkie zobowiązania przejął ZUS. I nie wiem teraz, jaki dowód ubezpieczenia powinnam mieć ze sobą w momencie przyjęcia do szpitala - czy np. zaświadczenie o zatrudnieniu? Czy ostatni RMUA z września? Orientujecie się może w tych sprawach?
 
a ja dzisiaj budziłam sie kilka razy przez skurczybyki. Teraz jest mi cieżko i żadna pozycje mi nie odpowiada i mam jeszcze mega zgage. Postaram sie chyba jeszcze sobie pospac - mam nadzieje, ze nie bedzie mi sie snił, brzydki sen jaki miałam dzisiaj. :baffled:
P.S. Krysia ja jestem Warszawianka z Pragi Płd. ale od ponad 2 lat mieszkam na Starym Miescie;-).
 
Ja bym właśnie chciała mieszkać gdzieś albo w centrum (wilcza, chmielna, nowogrodzka) albo stare miasto a w przyszłości planuję wyemigrować do Krakowa, kocham to miasto, mam tam pół rodziny :)
 
Witam!
ja też nie jestem zwolenniczką luźnych związków!!!!:wściekła/y:
ale nie ograniczam swojego męża, jeśli chce wyjść z kumplami na koncert czy męskie spotkanie to ok:tak:
ale nie ma mowy o koleżankach do rozmów o problemach!!!!!!!!:wściekła/y:
przecież może pogadać ze swoim kumplem.
takim koleżanką nie ma co ufać, bo jak w waszym związku zaczną się kłopoty to koleżanka napewno pocieszy i przytuli waszego mężusia!!!!!!!:wściekła/y:

uważajcie:tak:
 
W naszym związku już nie raz były zgrzyty i muszę przyznać, że nasza Paula zawsze pocieszała, doradzała czego wynikiem było pogodzenie się, dlatego wiele jej zawdzięczam i co do niej jestem pewna :)
 
a co to znaczy luźny związek?:confused:
jakbym taki chciała mieć to bym się w ogóle nie chajtała.:tak:

zresztą mój mężulo jest na tyle rozumnym stworzeniem, ze nie zostawił by mnie w domu samej. :tak::tak::tak:To że jestem w ciąży to nie znaczy , ze zniknęłam z tego świata.
jeśli chcemy sie z kimś spotkać to zwykle robimy to razem lub zapraszamy do siebie, biorąc pod uwagę, ze z natury jesteśmy domatorami.

ale nie ukrywam , ze czasami spotykamy się osobno ze swoimi znajomymi:tak::tak:
ale jak idę na imprezę sama bez mężula to się po prostu tak dobrze nie bawię.

a co to za koleżanka jeśli nie rozumie zaistniałej sytuacji, i mąż który tak po prostu zostawia , zonę samą w domu- bezduchy
kobieta w ciąży przeżywa 2 razy mocniej wszystko, nawet największa jakąś głupotę:tak::tak::tak::tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry