Ukradkiem wylazłam z łózka....bo już nie mogłam wytrzymać..co to u was słychac...nie mogę za długo siedzieć ...ale sobie choć ździabko poczytam..

.
Dziewczyny, ja też tak właśnie sama musiałam w domu robić (bo sama z mężem jestem) - i jak to się skończyło - leze w łóżku od wtorku:-

-(
Dlatego uważajcie na siebie, i na te wszystkie skurczyki i bóle jak na @....
W ostatnich miesiącach na nogach (czy stoisz czy chodzisz) nie wolno byc dłużej niż 5 godzin...w ciągu 1 dnia...nie licząc już wysiłku dodatkowego...
Ja biorę fenoterol co 6h i isoptin oraz nospę. zakończył mi się 36 tydzień a żeby maluch był donoszony muszę wytrzymać jeszcze tydzień...Gorąco mi bardzo i pocę się od tego fenoterolu...doszło do tego, że wczoraj obudziłam się z katarem i bólem gardła...na szczęście bez temperatury.
Rozwarcie mam na 1 palec i szyjkę długości 22 mm.
Ja we wtorek byłam w szpitalu to już chcieli mnie położyć, na szczęście był mój lekarz..i jakoś udało się wrócić do domku...ale alternatywą dla szpitala jest właśnie leżenie w domku. Gin. powiedział, ze stres w szpitalu , słuchanie tych wszystkich opowieści pacjentej jeszcze mi zaszkodzą...
a jak się pogorszy to mam zasuwać do szpitala i ten fenoterol (zatrzymuje czynnosć skurczową macicy) dadzą mi w żyłę....
Cieszy mnie , że to już całye 36 tyg., a nie mniej...mój gin ma pacjentke leżącą od 32 tyg. i szyjkę miała wtedy 30mm, a teraz ma 12mm i jest też w 36 tyg.
Po świętach mam odstawić leki lub w nowy rok (ja wytrzymam) i albo urodzę od razu, albo będzie tak ,ze urodze w terminie lub po....a jesli mam teraz urodzić to podobno nawet te leki natury nie powstrzymają....czyli nic nie wiadomo
to wracam do wyrka...papa



