reklama

stycznióweczki u lekarza:)

No ja raczej też nie mogę sobie pozwolić na dyrygowanie, ponieważ zazwyczaj jestem sama w domku z moim diabełkiem w wszystkie prace domowe należą do mnie :eek::-) Ale mąż jak tylko jest w domku to pomaga a nawet wyręcza :-) Tak samo zresztą jak reszta domowników no ale jak by nie było do tej 15 a nawet czasami do 18 jestem sama więc wszystko jest na mojej głowie, łącznie z wyjściem z psem :baffled:
 
reklama
to wychodzi na to że tylko ja robię te wszyustkie rzeczy:baffled: :confused:
dziś sprzątnełąm całę meiszkanie, włącznie z odkurzeniem, umyciem wanny i całej reszty w łązience. nawet jedną firanke zawiesiłam.
i coś mnei kurczaczki brzuch twardnieje dosc czesto:baffled: dobrze ze nie boli...

Nie martw się ja też zasówam z wszystkim sama mimo że mieszkamy jeszcze z moimi rodzicami to nie mam serca obciążać mojej Mamy bo nie jest już pierwszej młodości i mam wyrzuty sumienia jak ona sprząta a ja sobie siedzę:baffled:. Dzisiaj nawet nasze konie karmiłam bo przecież nie będę Mamy wywalać z łóżka o 8:00 rano jak wiem że sprzątała do 1:00 w nocy a Oli pojechał trochę zarobić. Na szczęście nie musiałam nic ciężkiego nosić.:-)
Może dzięki temu będziemy miały łatwiejszy poród :tak::-D
 
Ja też sprzątam sama w domu (oprócz okien które pomyła mi mama) bo inaczej musiałabym żyć w brudzie;-)mąż wraca po 19 a czasem po 20.Dobrze,że mam nianię i zabiera Natalkę do siebie na kilka godzin bo uwierzcie po 5 godzinach z nią na dzień i tak jestem wykończona, poza tym nie wezmę jej już nawet na spacer.
 
Ukradkiem wylazłam z łózka....bo już nie mogłam wytrzymać..co to u was słychac...nie mogę za długo siedzieć ...ale sobie choć ździabko poczytam..:tak:.

Dziewczyny, ja też tak właśnie sama musiałam w domu robić (bo sama z mężem jestem) - i jak to się skończyło - leze w łóżku od wtorku:-(:-(

Dlatego uważajcie na siebie, i na te wszystkie skurczyki i bóle jak na @....
W ostatnich miesiącach na nogach (czy stoisz czy chodzisz) nie wolno byc dłużej niż 5 godzin...w ciągu 1 dnia...nie licząc już wysiłku dodatkowego...

Ja biorę fenoterol co 6h i isoptin oraz nospę. zakończył mi się 36 tydzień a żeby maluch był donoszony muszę wytrzymać jeszcze tydzień...Gorąco mi bardzo i pocę się od tego fenoterolu...doszło do tego, że wczoraj obudziłam się z katarem i bólem gardła...na szczęście bez temperatury.
Rozwarcie mam na 1 palec i szyjkę długości 22 mm.

Ja we wtorek byłam w szpitalu to już chcieli mnie położyć, na szczęście był mój lekarz..i jakoś udało się wrócić do domku...ale alternatywą dla szpitala jest właśnie leżenie w domku. Gin. powiedział, ze stres w szpitalu , słuchanie tych wszystkich opowieści pacjentej jeszcze mi zaszkodzą...
a jak się pogorszy to mam zasuwać do szpitala i ten fenoterol (zatrzymuje czynnosć skurczową macicy) dadzą mi w żyłę....
Cieszy mnie , że to już całye 36 tyg., a nie mniej...mój gin ma pacjentke leżącą od 32 tyg. i szyjkę miała wtedy 30mm, a teraz ma 12mm i jest też w 36 tyg.

Po świętach mam odstawić leki lub w nowy rok (ja wytrzymam) i albo urodzę od razu, albo będzie tak ,ze urodze w terminie lub po....a jesli mam teraz urodzić to podobno nawet te leki natury nie powstrzymają....czyli nic nie wiadomo :baffled:

to wracam do wyrka...papa:tak::tak::tak::tak:
 
Moj gin na szczescie nie wspominał o szpitalu i kazal mi wytrzymac jeszcze tydzien a potem " niech sie dzieje wola nieba";-) A w ogole jak bylam w szpitalu to czulam sie jak królik doświadczalny:wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y:
Nigdy nie miałam nic przeciwko obecnosci studentow podczas wizyty ale zawsze mi sie pytano czy sie na to zgadzam ....no i zgadzalam sie bo przeciez gdzies ci lekarze musza sie nauczyc swojego fachu a tu potraktowano mnie z góry:wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y: Najpierw badanie w przychodni u mojego gina..... potem w szpitalu Pani doktor mnie zbadala no i potem studentka.......o delikatnosci nie bylo mowy myslalam ze umre na tym fotelu:baffled: do tego nie potrafila stwierdzic czy jest rozwarcie czy nie i jaka dluga jest szyjka:wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y: mieszala mi tymi paluchami i mieszala:sick: no mowie wam horror:wściekła/y:
 
Elma, a może wcześniejszy poród.....

ja jak leżę teraz w łóżku to boję się , że nie będę "w formie" podczas porodu, bo mięśnie takie będę miec "nierozruszane" i potem będzie mnie napewno cialo bardziej bolec z wysiłku....

Ja podchodzę do tego tak że ciąża to nie choroba a u mnie wszystko jest o.k. więc uważam na siebie żeby nie przesadzić (jak mnie coś boli to leżakuję) a jak mam rodzić wcześniej to znaczy że nadszedł mój czas i nic temu nie zapobiegnie. Ale mam nadzieję że na święta będę jeszcze 2 w 1 :tak: bo mimo że oddział położniczy mojego szpitala jest bardzo przytulny i choineczka już jest to wolałabym spędzić święta w domu.;-)
 
..o delikatnosci nie bylo mowy myslalam ze umre na tym fotelu:baffled: do tego nie potrafila stwierdzic czy jest rozwarcie czy nie i jaka dluga jest szyjka:wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y: mieszala mi tymi paluchami i mieszala:sick: no mowie wam horror:wściekła/y:

Tynka, mówiąc oględnie - trzeba ja bylo zjebać. Bo się tak nauczy i jej zostanie takie malo delikatne badanie. Albo trzeba ją bylo zapytać, czy jej lekarz jest równie nie delikatny.
Nie mam nic przeciwko studentom czy stażystom, ale w koncu jesteśmy kobietami w ciąży a nie królikami doswiadczalnymi.
 
Tynka wspolczuje tego badania. :zawstydzona/y: Ja wszystko rozumie, ze Oni sie tez gdzies musza nauczyc, no ale kurde bez przegiec.

A co do prac domowych, to u mnie tez wszystko na mojej glowie. Piotrek ostatnio wraca z pracy po 12 godzinach, bo nadgodziny robia, no i jak wroci o 19 to jest juz padniety, ze nawet nie mam serca jeszcze kazac mu czegos robic. No ale to tylko do konca roku, potem w styczniu zawsze maja wiekszy luz. Oby w tym roku sie nic nie zmienilo. :eek:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry