Witam późnym wieczorem:-)
Ja wyjątkowo dziś jeszcze nie śpię.
Mam nerwa, bo gin powiedział, że jednak jeszcze nie rodzę, a poza tym po moich dotychczasowych nie wróży mi krótkiego i lekkiego porodu:-(
Na KTG skurcze prawie całkiem zniknęły. Przez 20 min. pojawił się tylko jeden na poziomie 100. Rozwarcie nie poszło do przodu - nadal 2,5 cm. Tylko główka Bartusia zeszła jeszcze niżej. Jutro o 8.00 znów KTG. Potem w południe wizyta i wieczorem pewnie znów KTG. Mój gin ma bzika na tym punkcie, a woli wysyłać mnie 2 razy dziennie na KTG niż kłaść do szpitala. Ja chyba też tak wolę.
Zapytałam go o to stopowanie lekami rozkurczowymi. No i już chyba wiem o co w tym wszystkim chodzi. Ponoć prawdziwego porodu, prawdziwych skurczy żadna no-spa nie zatrzyma. A w przypadku gdy pomimo skurczy rozwarcie nie postępuje a szyjka się nie skraca, to lepiej wystopować skurcze, żeby nie męczyć dziecka no i ciężarnej.
Ja pwenie w niedzielę albo w poniedziałek wyląduję w szpitalu i będą wywoływać poród. Postaram się to wszystko ustalić podczas jutrzejszej wizyty.
Poza tym w poniedziałek kończy mi się L4 i nie bardzo mi się uśmiecha iść jeszcze do pracy żeby zanieść nowe, bo jak mnie zobaczą, to zaczną pytać i się dziwić, że jeszcze na nogach i w dwupaku
Dziewczyny, które poznały Pana Czopa, powiedźcie mi jak to było u Was? U mnie od wczoraj wypływa jakaś brązowawa galaretka i zastanawiam się czy dobrze zidentyfikowałam tak długo oczekiwanego Czopa
