Pumpkin
Fanka BB :)
Polcia obchodzi się bardzo lightowo ze swoją mamusią, jak czytam co wyprawiają wasze bobaski...
No i dobrze
Mam czas na wszystko, nawet więcej dzisiaj grałam na playstation
Polcia po kąpieli śmignęła spać, ja miałam obejrzeć jakiś filmik, ale wtedy wpadła mi w łapkę gra HEAVY RAIN, którą mój m kupił 2 tygodnie temu ale nawet nie otworzył z foli taki był zajęty... (nie będę uściślać czym...
) I muszę powiedzieć, że naprawdę super.
Nasz dzień
6- karmienie i sen
8:00-karmienie i aktywność do 10:00 (dzisiaj taniec do karuzeli, ćwiczenia obrotow i targanie krolika za uszy z pozycji bocznej)
10-13 spanie,
13 karmienie
13:30-14:30 aktywnosć (w samochodzie sluchanie mozarta i zabawa insektami jak mausia prowadzi, nastepnie kilka chwil w wozku na dworze)
14:30 jedzonko
14:45-15:30 spanie w wozku jak mamusia plotkuje z kolezanka i wcina lunch
15:30-17:00 - karmienie i oglądanie wystaw sklepowych i mamusi przymierzającej staniki w przebieralni, na koniec drzemka w foteliku
17:00 - 18:30 - aktywność -(muzyka i insekty w samochodzie, w domu obroty i standardowo boksowanie królika, czytanie książki -mamusia ściemnia, że czyta bo tam i tak same obrazki;-), na koniec huśtawka i kontemplowanie podwieszonych miśków)
18:30 - 19:30 - zabiegi pielęgnacyjne, kąpiel, masaż
19:30-20:00 jedzonko
20:00 - 01:00 - spanie (zdążylam ją zapakować w fotelik i pojechać po zakupy jedzeniowe, wrócić i odłożyć do łóżeczka a ta wcale się nie zorientowała hi hi)
01:00-01:30 karmienie i spwrotem w kimono. I dalej spi a u mnie juz 3 rano.
Pytanie tylko czemu glupia mamusia zamiast spać jeszcze siedzi...
Zdążyłam dzisiaj wykąpać się, make-up, włosy etc.. nastawić 2 pralki, zrobić kolację, zakupy ubraniowe, jedzeniowe, spotkać się z kumpelą, pograć w grę 2h, przegadać na skypie 3h, poczytać książkę o rozwoju dziecka, przeprowadzić dwie długie dyskusje z moim m, poukładać polciowe ubrania, wyszorować jej wanienkę (w czasie kąpieli zrobiła kupę
chyba z radości), zrobić przegląd rzeczy "do zrobienia" Do tego wszystkiego całkiem sporo z Polcią się bawimy. Zapłakała dziś tylko raz (a raczej się wydarła) jak opóźniało się jedzonko jak byłyśmy na dworze (na lunchu)
No i dobrze
Polcia po kąpieli śmignęła spać, ja miałam obejrzeć jakiś filmik, ale wtedy wpadła mi w łapkę gra HEAVY RAIN, którą mój m kupił 2 tygodnie temu ale nawet nie otworzył z foli taki był zajęty... (nie będę uściślać czym...
) I muszę powiedzieć, że naprawdę super. Nasz dzień
6- karmienie i sen
8:00-karmienie i aktywność do 10:00 (dzisiaj taniec do karuzeli, ćwiczenia obrotow i targanie krolika za uszy z pozycji bocznej)
10-13 spanie,
13 karmienie
13:30-14:30 aktywnosć (w samochodzie sluchanie mozarta i zabawa insektami jak mausia prowadzi, nastepnie kilka chwil w wozku na dworze)
14:30 jedzonko
14:45-15:30 spanie w wozku jak mamusia plotkuje z kolezanka i wcina lunch
15:30-17:00 - karmienie i oglądanie wystaw sklepowych i mamusi przymierzającej staniki w przebieralni, na koniec drzemka w foteliku
17:00 - 18:30 - aktywność -(muzyka i insekty w samochodzie, w domu obroty i standardowo boksowanie królika, czytanie książki -mamusia ściemnia, że czyta bo tam i tak same obrazki;-), na koniec huśtawka i kontemplowanie podwieszonych miśków)
18:30 - 19:30 - zabiegi pielęgnacyjne, kąpiel, masaż
19:30-20:00 jedzonko
20:00 - 01:00 - spanie (zdążylam ją zapakować w fotelik i pojechać po zakupy jedzeniowe, wrócić i odłożyć do łóżeczka a ta wcale się nie zorientowała hi hi)
01:00-01:30 karmienie i spwrotem w kimono. I dalej spi a u mnie juz 3 rano.
Pytanie tylko czemu glupia mamusia zamiast spać jeszcze siedzi...
Zdążyłam dzisiaj wykąpać się, make-up, włosy etc.. nastawić 2 pralki, zrobić kolację, zakupy ubraniowe, jedzeniowe, spotkać się z kumpelą, pograć w grę 2h, przegadać na skypie 3h, poczytać książkę o rozwoju dziecka, przeprowadzić dwie długie dyskusje z moim m, poukładać polciowe ubrania, wyszorować jej wanienkę (w czasie kąpieli zrobiła kupę

chyba z radości), zrobić przegląd rzeczy "do zrobienia" Do tego wszystkiego całkiem sporo z Polcią się bawimy. Zapłakała dziś tylko raz (a raczej się wydarła) jak opóźniało się jedzonko jak byłyśmy na dworze (na lunchu)
Ciagle sie modle by Paulinka i Agatka to przetrwały i sie nie rozchorowały:-( Tymbardziej, ze P. dzis wieczorem musi jechac do Warszawy, a miał jechac dopiero rano:-( Nie wiadomo kiedy wrócą. Dziwny ten szef od P., ma 2 córki malutkie i ciagle poza domem... nie rozumiem jego zony, ze jej to nie przeszkadza
a najgorsze jest to, ze P. ciagnie ze soba nie wiadomo po co:-(Mam nadzieje, ze chociaz wynegocjuje wyjazd o 20 to mi zdazy Pauline połozyc spac, bo ja sama sobie nie poradze, wieczory i kapanie sa najgorsze
wiec dla mnie super
Mloda nadal jest pomaranczowa, ale mam sie tym nie przejmowac i dac jej miesiac, a potem znowu trzeba bedzie dzialac. Mam nadzieje, ze do osiemnastki jej ta zoltaczka zejdzie w koncu!