U mnie całe szczęście nie było jakoś tragicznie, ale też ciekawie . . .
Odwiedziliśmy w weekend znajomych, którzy mają synka ze stycznia.
Co on Stachowi robił!!!!!!!!!!!!!
Siadał na nim, popychał, wkładał paluszki w oczka i inne takie.
Staszek stękał, marudził, walczył, był bardzo stłamszony.
Strasznie się rozbeczał gdy nabił niegroźnego guza, bo tamten go przewrócił.
Chyba dlatego tak płakał, bo po raz pierwszy ktoś go przewrócił, a nie on sam stracił równowagę i biedny nie miał na to wpływu.
Ale nie ma tego złego . . .
. . . Stasiek miał pierwszą lekcję w szkole życia :-)
Silniejszy i większy ma przewagę.