witam Was Lipcoweczki, zazdraszczam Wam że macie apetyt, ja to jak bym mogła to bym nic nie jadla, sadziłam że w ciąży bede pochłaniała tony jedzenia, a tu nic, jem z rozsądku, ani slodkie, ani slone mnie nie kusi, jedyne co chętnie wcinam to owoce, ale nie jablka, tylko mandarynki, pomarańcze i melony.
w grudniu tez miałam mini faze na sledzie, pewnego razu chodziły mi po glowie takie z jabłkiem i cebulką w śmietanie. zrobilam je więc jednego wieczora i zostawilam na noc w lodowce co by się przegryzły. następnego dnia wyciagnełam je do ziemniaczków na obiad, jak tylko otworzyłam pudełko to myslałam że padnę, tzw. randka z z sedesem była nieunikniona. :-):-):-) i na tym zakończyła swoje zachciewajki.