Witajcie,
muszę się wyryczeć...
W sobotę miałam mega spięcie z Panią Teściową. Przylazło to to niezapowiedzianie i zaczęła swoje mądrości ludowe przedstawiać. Po pierwsze miała do nas ŻAL, że my tu pokoik dla malucha szykujemy, a ona kasy na lekarza nie ma! A po drugie tak mi przykro się zrobiło, bo rzuciła wręcz RÓŻOWYMI (bo wie że ja tego koloru nie znoszę) bodziakami na sofę i powiedziała "to dla Twojego dzieciaka, a mojej wnuczki!!!!" Więc jej tłumaczę, że jeszcze nie wiadomo, czy to dziewczynka, czy chłopiec, więc zakup taki nad wyrost. Jaki jej komentarz? "Nie to że za ostatnią kasę kupiłam to jeszcze wybrzydzasz?" No i pękłam.....pogoniłam jędze, mało jej nie pobiłam, gdyby nie P, to jak Boga kocham, udusiłabym gadzinę!!!! Na koniec powiedziała " z listy gości na chrzest mnie proszę wykreślić", mój odwet "nigdy na tej liście PANI nie było"....później przeryczałam cały dzień...