Agata! GRATULUJE!!! Niechaj Wam Alicja rośnie zdrowo i będzie niewyczerpanym źródłem radości. Niech ten stan zakochania trwa i trwa i trwa :-)
A ja jakoś tak sama nie wiem czemu się nie odzywałam (Kasikz dzięki za pamięć).
Weekend był niezaspecjalny i przez wydarzenia ogólnonarodowe i na froncie domowy też lekko nie było. Miałam humor pod tytułem "nikt mnie nie kocha", a małżonek zamiast utulić swoją humorzastą ciężarną, to brał na przeczekanie moje humory, więc prawie III wojnę światową wywołałam, ale głównie ja sama się na męczyłam przy tych moich fochach.
Tak czy inaczej w między czasie uskuteczniliśmy przemeblowanie mieszkanka pod kątem, że łóżeczko gdzieś trzeba wstawić, no i dziś zaliczyliśmy zakupy dzidziusiowe (łóżeczko, pościel, wanienka, kocyki itp.). Póki co nadal wózka brak i pewnie całego mnóstwa mniejszych pierdółek.
Wczoraj zauważyłam, że pomimo, że naturalnie miałam pępek w formie krateru (i to całkiem sporego) to już mi sie zaczyna kończyć, czyli jest już tylko tycia dziurka - to co będzie dalej??
Jutro mamy usg, staram się nie myśleć za wiele. Ciekawa jestem jak duży jest już maluch.
Teraz coraz częściej zabawia się w przesuwanie moich żeber i muszę stwierdzić, że skubaniec ma coraz więcej siły ;-)
Z innych ciekawostek to łapią mnie jakieś zaburzenia spania, czyli wstaję w nocy na siusiu i potem nie mogę zasnąć. W efekcie w piątek nie spałam od 4, a dziś miałam przerwę między 5-6, całe szczęście później jeszcze sobie pospałam. Może organizm się przystosowuje pod kątem niedalekiej przyszłości ;-)