reklama

Wieści od cieżarówek

Witam się po długim weekendzie, choć bardzo długi to on nie był.
Byliśmy z moim Młodym i siostry synem w Bałtowie Park Dinozaurów - Jurapark Bałtów - Dinozaury nałaziłam się ile bądź, pieniędzy pooooszło sporo, no ale chłpoaki mieli rozrywkę.
LucyF uśmiałam się bo ja mam już Bartosza (jak najbardziej wszyscy zdrabniają Bartek, Bartuś i pierwsze słyszę że nie można), a teraz na liście imion jest na 1 miejscu Miłosz- choć zdecydować się nie możemy. Ja miałam być Hubert- jestem Diana (Tata myśliwy)

Kasikz nadal leżysz? współczuję, ale leż, leż... jeśli trzeba. Ja też biorę całą garść leków, clexane, mg, cyclo3fort, sorbifer durules, feminal metafolin, ufff. A jeszcze od kilku dni przyplątała się zgaga.

She1978 Jak się czujesz? Ja miałam zapalenie oskrzeli i też dostałam antybiotyk-augmentin. Obdzwoniłam obu ginków żeby się upewnić, ale powiedzieli że mniej szkodzi antybiotyk a bardziej kaszel. No i lactovaginal i obyło się bez grzyba- ale recepte na pimafucin dostałam.
Co do aktywności to mój młody też buszuje w okolicach "grzywki" aż się zastanawiam jak to możliwe?

Agato, pisz o przeżyciach z małą w domu i wogóle. Co prawda ja stara matka, ale to się tak zapomina.. serio! Jak poczytałam o Twoich przejściach w szpitalu, to sobie przypomniałam jak to u nas było. Bartek płakał w nocy i kwękał i nie mógł spać i dopiero jak wyszłam z nim na korytarz i złapał tlenu to zasnął. W sali było duszno i gorąco, bo dziewczyna miała łóżko pod oknem i go nie otwierała. No i też pamiętam że musiałam zawalczyć o dokarmienie bo położne nie chcą tego robić.

A wczoraj oglądałam program na tvn style o porodach. Słyszałyście coś o doulach- takich pomocach przy porodzie i potem przy dziecku. Sądzę że to może być fajna sprawa. Nie dla mnie akurat bo ja jestem Zosia-Samosia- wszystko sama. Ale znam parę dziewczyn, którym by się taka pomoc przydała. No i dpowiedziałam się że w szpitalu prywatnym poród kosztuje 12 tys. i ludzie biorą kredyty żeby tak rodzić.

w przyszłym tygodniu wybieram się na objazd szpitali i rozmowy z położnymi. To już pora żeby się z jakąś umówić.
 
reklama
witam was

u mnie dzis srednio z humorkiem

wizyta o 14.40... co ja mam ze soba zrobic przez najblizsze 1,5 godzi... obiad mam gotowy, bylam na spacerku i w kosciele, kupilam dwoje spiochow dla malucha, chcialam kupic kombinezonik taki ocieplany ale juz nie ma nigdzie... jesu ja juz chce grudzien i skarba przy cycu bo zwarjuje :/
 
Diana wszystko fajnie tylko jak w prywatnym się coś złego dzieje to i tak do państwowego trafiasz...

Jak wygląda nasz dzień???
o 20.00 kąpiel
o 20.15 cyc, odbicie, przyulanki
o 21.00 do łóżeczka
o 0.00-1.00 pielucha, cyc, odbicie, łóżeczko
o 3.00-4.00 pielucha, cyc, odbicie, łóżeczko
o 7.00-8.00 pielucha, cyc, odbicie, łóżeczko
o 11.00 pielucha, cyc, przytulanie, do leżaczka, gadanie, czytanie (ja małej dużo czytam)
o 12.00 spanko
o 14.00 spacer (choć dziś chyba przesunę jej godzinę spaceru bo musze ją budzić bez sensu)
o 15.00 wracamy ze spaceru i dosypia do ok 17.00-18.00
o 17.00-18.00 pielucha, cyc, odbicie, przytulanko, gadanie
o 18.00-19.00 zasypia
no i budzenie na kapanie... tak to do tej pory wyglądało:tak:

byłam na sali z dziewczyną która rodziła naturalnie -nie miała usg przed porodem, nie zmierzyli jej miednicy i okazało się ze dziecko za duże... ale już było za późno na cc... pękło jej wszystko... począwszy od szyjki -była cięta okrutnie... dlaczego przed porodem nie miała usg u lekarza prowadzącego chociaż???
 
byłam na sali z dziewczyną która rodziła naturalnie -nie miała usg przed porodem, nie zmierzyli jej miednicy i okazało się ze dziecko za duże... ale już było za późno na cc... pękło jej wszystko... począwszy od szyjki -była cięta okrutnie... dlaczego przed porodem nie miała usg u lekarza prowadzącego chociaż???

Masakra, dziwne. Ale na usg też niezłe pomyłki się zdarzają: ja leżałam z babką której powiedzieli na usg w szpitalu PRZED samym porodem że dziecko waży ok 3600 no i okazało się że ważyło 5200 i rodziła sn. Ale było to 3 dziecko i nie zmasakrowało jej tak bardzo!
Myślałam że zmierzenie miednicy to rutyna?
 
Przeglądam wykaz świętych- żeby sprawdzić jakie imię jakiego ma patrona i wymiękam np:

Antoni WielkiPatron wikliniarzy, świniopasów, osób z chorobami skórnymi, zakonu Antoninów, dzwonników, chorych, rzeźników, wędliniarzy, szczotkarzy, ubogich. Orędownik w czasie pożarów. W ciągu wieków wzywano go podczas epidemii oraz chorób skórnych Józef z ArymateiPatron garbarzy, grabarzy
KryspinPatron szewców, garbarzyWalentyPatron epileptyków, podagryków i zakochanych, pszczelarzy (podoba mi się zlepka podagryków i zakochanych):-Di Roch który mi się podobał ale mąż się nie zgadza okazał się: patronem chorych, stolarzy, brukarzy, handlarzy dzieł sztuki, krawców, szczotkarzy
to tak pokrótce
a naszymi (kobiet w ciąży) patronami są m. in Kunegunda, Agapit, Małgorzata z Antiochii, Rajmund z Nonhant.
 
Diana to widze ze zgodnosc co do imion mamy praktycznie 100%-ową:-)

Pati trzymaj sie kochana juz niedlugo do wizyty, u mnie kciuki za Was mocno zacisniete:tak:
just wspolczuje Ci tego bolu zeba, ale pewnie juz cos Ci dentystka zaradzila
 
Hej Dziewczyny.

Pati ja jestem za odwołaniem ślubu. Mówiłam o tym mojemu M. Był lekko w szoku. I póki co mimo, że czas leci jakoś temat zawisł w powietrzu. Ale... Powiem szczerze - myśl o ślubie cieszyła mnie w październiku. Śmierć Grzesia wszystko zmieniła. Miałam nadzieję, że będzie inaczej. A tym czasem wychodzi na to, że nic z M nie jest mi dane za pierwszym razem. Byłabym drugą żoną, poraz drugi jestem z nim w ciąży, organizowalibyśmy drugi ślub... Mnie to dobija psychicznie jak mam być szczera. Poza tym... Pomijając fakt, że w 8 m-cu będę się czuła pewnie nie najlepiej na zabawy (ostatnie kilka dni lekkiego ciepła sprawiły, że napuchłam, a co dopiero będzie w upały lipcowe??), to rodzina M skutecznie zniechęca mnie do ślubu, zadając co jakiś czas pytania: a po co Ci właściwie ślub? a po co Ci właściwie wesele? Jak odbiłam piłeczkę i zapytałam po co im były śluby i wesela, to usłyszałam skwitowanie, że w naszym przypadku to tylko formalność, papierek. Nic poza tym. No tak... Oni mieli śluby kościelne. To duchowe przeżycie. Co tam ślub cywilny... No i do tego ciągle słyszę, że oni i tak bawić się nie będa, bo mają żałobę po Grzesiu. Mi też go brakuje, ale cholera jasna w lipcu minie 9 m-cy... Mam odczekać rok? 22/10 będą jeszcze mieli żałobę, a 23/10 będą mogli już się na weselu bawić? Nie mam na to sił... Do tego z M nie układa się tak jak powinno. Więc jakoś mi nie spieszno do obrączki. Przynajmniej narazie...

A co do wizyty. Wszystkie będziemy ściskać kciuki czekać na wieści i zdjątko Maleństwa. Zobaczysz, że będzie ok.

Agatko piszesz o kładzeniu Alicji w leżaczku. Masz na myśli ten, którego zdjęcie wklejałaś? To nie za wcześnie?

Wszystkim tym, które pytały o moje zdrowie dziękuję za pamięć. Jest troszkę lepiej. Kaszel nadal jest, ale już nie mam wrażenia, że wypluję sobie płuca. Katar mnie męczy, ale jakoś daję radę. Mam nadzieję, że dalszego zwolnienia nie będzie...

A Mała się wierci, kręci... Zaczynam już czuć ją w nocy. I upodobała sobie podbrzusze, co destrukcyjnie wpływa na mój pęcherz. Dawno tak częśto nie latałam do wc. No i nie powiem... Te jej dolne charce bolą. Lekko, ale jednak. Po prostu czuję, że mam podbrzusze...
 
Ostatnia edycja:
agato a kąpiesz mała codziennie? bo ja gdzies slyszalam ze nie trzeba codziennie bo cos tam przy okazji sie zmywa co wspomaga odpornosc... ale ja tam nie wiem... zreszta jak zrobi kupsko to jak ja potem nie umyc...

diana serio dziwni ci patroni... co to ludzie nie wymysla

asiu nie rozumie tego podejscia rodziny do waszego slubu... takie glupie gadanie...a jesli ty nie jestes na to gotowa to nie zmuszaj sie, moze polaczycie chrzciny ze slubem ;-) wtedy bedzie przeciez tez uroczystosc w kosciele itd.. wazne zebys tego chciala i ty i twoj M.. i dobrze ze juz lepiej sie czujesz ;-)

wcinam sobie wlasnie bezy na oslode ;-) a potem zjem pomidorowa zupke a po lekarzu drugie danie bo nie wcisne wszystkiego naraz

dziekuje wam za kciukasy
 
Asiu on jest 3 w 1
rozkłada się całkiem na płasko, później dla siedzącego malucha podnosi się oparcie.

Pati nie trzeba kąpać dziecka codziennie ale trzeba na mokro wytrzeć więc na jedno wychodzi.
Nie wolno długo moczyć malucha ale wyrabiasz mu tym stały plan dnia. Wie że po kąpniu jest cyc i spanie. Noc. Dzieci lubią stałe pory zajęć -im ich więcej (spacer kąpanie czytanie) tym szybciej ustabilizuje sobie plan dnia i odróżni dzień od nocy.
Ostatnio wyprosiliśmy gości bo była 20 i pora kąpania:)
 
Ostatnia edycja:
reklama
A tak nie na temat... Oglądałam tzg - co sądzicie o tańczącej w 5 mc ciąży Oceanie?

I miałam już dawno napisać. Sklerozę mam w tej ciąży jak nie wiem.
Czy czytałyście może albo trafiły na książkę Tracy Hogg-"Język niemowląt" ? Ja nie jestem fanką poradników, ale ta książka i mnie i mojemu mężowi (przerczytał, a jakże) bardzo pomogła. Kupiliśmy ją dopiero gdy Bartek miał 3 miesiące, ale to było jakbyśmy przeczytali instrukcję do naszego dziecka. Wiele rzeczy zrozumieliśmy. Oczywiście nie wszystko nam się podobało i nie wprowadziliśmy wszystkiego, ale naprawdę dużo pomogła nam zrozumieć. Teraz też zamierzam ją poczytać dla przypomnienia.

Idę na rozmowę do przedszkola- zostałam wezwana. Oj trochę się boję. Trzymajcie kciuki :)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry