Kasikz widać, że czasu brak, bo suwaczki ciągle odliczają Ci tc :-)
Ewela ale fajne zdjęcie :-)
Ola** fajnie, że wszystko ok. Zresztą nie miało prawa być inaczej :-)
Lillijanna robisz sobie od nas wolne? :-(
A u nas po burzy. Błyskało się nieźle, grzmiało też, ale deszcz... 2min pokropiło i bardziej było go słychać niż widać... Chodniki nawet nie zdążyły zmoknąć. Teraz znów jest duszno i okropnie.
Jutro mam ktg między 9 a 12. Póki co się nie denerwuję. Ale na wszelki wypadek proszę o krzyżyki, cobym do domu wróciła.
Ale tu dzisiaj cisza... Wszyscy wymarli :-)
EDIT: właśnie się dowiedziałam, że mój M nie weźmie urlopu po moim porodzie. Bo skoro nie mógł go spędzić z tamtym dzieckiem, to nie widzi powodów, dla których miałby brać urlop teraz. Przypomniałam mu nasze rozmowy, że ten jeden urlop ze względu na okoliczności miał wziąść w całości dla mnie i naszej Córki, choćby po to, by mi pomóc po powrocie ze szpitala i by choć raz było jak w rodzinie bez przeszłości, bo za rok znów trzeba będzie dzielić czas. Usłyszałam, że to były moje pomysły, a on nigdy nie powiedział, że się na to pisze. Że chciałam by ze mną był i jest. Że minęły 2 tygodnie oczekiwania na poród i nadal nic się nie dzieje, więc mógł spokojnie ten czas spędzić tam, na południu z tamtym dzieckiem. Powiedziałam mu, że jak tak to może się pakować już teraz i od jutra wyjeżdżać do jedynego słusznego dziecka jakie ma. Nie jest mi tu potrzebny, skoro nie mogę na niego liczyć. Mam złamane serce. Zwłaszcza, że jeśli urlopu nie weźmie teraz to potem do końca roku już go nie dostanie. Więc kiedy będzie miał następną okazję? Na ferie zimowe, kiedy TAMTO dziecko będzie miało wolne od szkoły. Przelała się moja szala goryczy. Bardziej mnie już zranić nie mógł. Żałuje mi i naszej Córce 14 dni wolnego. Pierwszego od 2 lat, ostatniego na kolejne lata. Nie rozumiem tego... Chce mi się wyć...
Siedzę i płaczę, a on poszedł spać... Rewelacja. O takim życiu marzyłam.