reklama

Wieści od cieżarówek

reklama
Dziewczyny, to że Wam wody odejdą to nie jest równoznaczne z tym, że następuje mega przyspieszenie akcji porodowej. Owszem jest to zjawisko dość spektakularne i robiące wrażenie ;-) Ale mi wody odeszły przed 2 w nocy, kolo 2.30 bylam w szpitalu gdzie sobie leżakowałam bez jakiegokolwiek rozwoju akcji porodowej do 10 póki mi oksytocyny nie dali.

Co do sensu czy bezsensu wzywania karetki do akcji porodowej to na pewno nie ma co generalizować, bo są na pewno wypadki gdy właśnie wezwanie karetki jest rozwiązaniem najsensowniejszym, np. gwałtowne krwawienie. Ale sytuacje, które opisała Kaira faktycznie powinny prowadzić do konsekwencji pieniężnych dla wzywającego. Bo jak ktoś czeka na karetkę, żeby potem jechać taksówką albo samochodem do szpitala za karetką no to sorry, z głową trzeba mieć coś nie tak.
 
Ostatnia edycja:
KAIRA - mam potrzebę wyjaśnienia się.
Mieszkam poza miastem i dojazd autobusem do szpitala zajął by mi godzinę, wezwanie taksówki do mnie i zawiezienie mnie nią do szpitala coś około godziny też, mój mąż pracuje na bardzo odpowiedzialnym stanowisku i by móc wszystko rzucić i przyjechać po mnie musi poinformować szefa i rozdysponować robotę po różnych osobach, więc też nie HOP SIUP i też by to trwało. A sama się nie zawiozę bo po tym jak miałam stłuczkę, bardzo boję się jeździć samochodem - po za tym w tę pogodę jest to raczej niemożliwością ( samochód z niskim, sportowym zawieszeniem - pierwsza lepsza zaspa i wiszę ).
P.S. Przy obecnych warunkach pogodowych dojazd trwałby pewnie jeszcze dłużej niż przewiduję.

To raz, po drugie jak była mi potrzebna karetka jak traciłam Kubę ( ból nieporównywalny do niczego ) - usłyszałam od pani na dyspozytorni, że "jestem młoda i sobie dojadę" - dziekuję bardzo za radę.
A po trzecie - nie będę już komentować niepotrzebnych wezwań starych i samotnych babć dla których przyjazd ekipy z karetki jest rozrywką bo ma z kim pogadać.

Sorry, że się zezłościłam - może nie zrozumiałam Twoich intencji...

P.S. "ZACZNIE DZIAĆ" to znaczy jak odejdą mi wody - to tak w gwoli ścisłości.
Olu nie napisałam nić żeby Was urazić dla mnie twoje uzasadnienie jest jak najbardziej poprawne!!!! Mieszkam w Katowicach i do szpitali jest maksymalnie ok 15 minut czy od centrum czy od wiosek obok. Jest coś innego jak ktoś mieszka daleko od szpitala tak jak w twoim przypadku. Lepiej 15 razy wezwać niż potem żałować!Więc rozumiesz chyba oco mi chodzi
Po 2 co do dyzspozytorów- osobiście miałam nie raz z nimi problem żeby wezwać karetkę, a jak już jest afera to winnego nie znajdziesz.
A ja wole jechać do starej babci niż do menelka:)
lili koszt nieuzasadnionej wizyty pół roku temu było 475 zł jeszcze nikomu tego nie wystaliśmy, bo tak nikt nie płaci:)
 
Kaira - cieszę się, że się zrozumiałyśmy :))) Dla mnie wzywanie karetki będzie ostatecznością - uwierz! Nie jestem rozhisteryzowaną babą w ciąży co się każe wieźć na porodówkę, bo ją brzuszek zakuł. Ale w sytuacji kryzysowej wolę wiedzieć, że zrobiłam wszystko by pomóc sobie i dziecku.
P.S. I mam świadomość jak ciężka jest praca ratownika i bardzo ją cenię.

Just79 - ihihi..ja mam nadzieję, że u mnie akcja porodowa rozegra się jak u większości kobiet w mojej rodzinie - skurcze, wody i po 2 godzinach dzidziuś na świecie :)
 
zerknijcie do listy... o matko teraz ja-ale czad, żeby tylko nie było cc??? jakos nie czuje tego.. hmm nie mam wrazenia ze to juz tuz tuz, raczej bardziej sie czuje jakbym w tej ciazy miala caly czas chodzic...

mam ubaw z ptaszkow w karmiku, siedzi w nim wrobel razem z dzwoncem i innych nie wpuszaczja, chyba sie zakumplowali, a przed chwilą to rządziła tam zięba a tesciowa myslała ze to dziecioł był hihi

a to jest zieba bo przypuszczam ze tez nie kojarzycie co to za ptaszek :-) http://www.ostrowiecnr1.pl/zdjecia/duze/1/zieba-2-d.jpg a to jest dzwoniec http://ptaki.polska.pl/galerie/slide,Dzwoniec,pid,66613,gid,64242,cid,189.htm?sh=46

olu81 a jak tam ty sie czujesz? ogarnia cie panika?
 
Kaira - cieszę się, że się zrozumiałyśmy :))) Dla mnie wzywanie karetki będzie ostatecznością - uwierz! Nie jestem rozhisteryzowaną babą w ciąży co się każe wieźć na porodówkę, bo ją brzuszek zakuł. Ale w sytuacji kryzysowej wolę wiedzieć, że zrobiłam wszystko by pomóc sobie i dziecku.
P.S. I mam świadomość jak ciężka jest praca ratownika i bardzo ją cenię.

Just79 - ihihi..ja mam nadzieję, że u mnie akcja porodowa rozegra się jak u większości kobiet w mojej rodzinie - skurcze, wody i po 2 godzinach dzidziuś na świecie :)

Olu dziękuje :) ty już na na ostatnich nogach kochana
Mam nadzieję że poród będzie szybki i jak najmniej bolesny.
A ta praca wcale nie taka ciężka, mało kto ma łóżeczka w swojej pracy :p

Właśnie tak sobie myślę ze chyba przewaga cesarek jest ostatnio na fali.
 
Co do CC dziewczyny postanowiły mi potowarzyszyć, bo tak to tylko ja se mogłam gadać jak to jest :-p Myszy tutaj nie liczę, bo Ona ma coś tam w głowie nie tak poustawiane, CC, kąpiel o 16 i latanie koło dziecka - cyborg jak nic :laugh2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry