hej hej!
dopiero się ogarnęłam, ale muszę przyznać, że ciężko było, bo chyba przez ten wiatr to jakieś ciśnienie słabiutkie.rano wstałam, sniadanko, kawa i zaczęłam prasowanie i normalnie z nóg mnie ścięło.musiałam się położyć, bo siły nie miałam wcale.jak mi mój T później za to ciśnienie podniósł, to od razu lepiej się poczułam...
Lili, a Ty wiesz, że ja ostatnio też się zastanawiałam, jak to będzie w kolejnej ewentualnie ciąży i wydaje mi się, że jednak już ta niepewność i ostrożność w nas pozostanie niestety.
Kaira, to ja współczuję puchnących kostek.mnie na szczęście jeszcze opuchlizna omija, chyba że długo łażę, albo w ogóle na nogach jak długo jestem, ale tragedii póki co nie ma. co do wspólnych objawów-u mnie póki co brak, ale będę się meldować

ale już świruję nieźle-zwłaszcza w uczuciem "dziwnie mokro w gaciach"i brzuch oglądam czy opadł.a jak Twój-nadal na tym samym poziomie...
Carri, super ten wózek, jakiej to firmy, bo mi się wydaje, że podobny oglądałam swego czasu dla siebie Baby merc chyba
Ewelinka, mój zuch szalejący bez przerwy w brzuchu to prawie cały czas ma 150 i jest ok,więc spoko nie strachaj się.
Martuś, a wyślesz jak adres podam

muszę zrobić bigosik-może w przyszłym tyg.
Gosia, to u Was da się spacerować dziś normalnie??????bo ja przez okno widzę, że u nas ludzie to jeżdzą na piętach.była trochę odwilż, a później temp spadała i jedna szklanka na chodnikach