Ja byłam dziś na wizycie! Myślałam, że będzie tak jak ostatnio: p. gin mnie zobaczy, spyta co słychać, co potrzeba, wystawi skierowanie i już. Bez badania. A tu miła niespodzianka! Najpierw szeroki uśmiech na buzi i "jak dawno pani nie widziałam! Co słychać PANI OLU!" Szok! Na wejściu myślałam, że upadnę, nawet o nazwisko nie pytała! Same miłe niespodzianki! Potem niestety badanie, ale najpierw spytała kiedy byłam badana ostatnio żeby nie za często! Potem pochwaliła, że dzidzia duża i nawet Małe jej kopniaka sprzedało to się zdziwiła, że mocny. Dalej standardowe pytanie o wagę i znów pochwała, że nie za dużo. Normalnie rosłam w oczach i to na REJONIE!!!! I bardzo się ucieszyła, że rokowania takie dobre i w ogóle była miła. Chociaż muszę przyznać, że ona nigdy nie była wobec mnie nieuprzejma, nawet przed ciążą. Potem cierpliwie odpowiedziała na serię moich pytań i po 20 min wyszłam. Nie musze mówić, że standardowa wizyta na rejonie trwa 8 - 10min góra!
Teraz się USG doczekać nie mogę ale dopiero za 2 tyg. w szpitalu. Wszystkie badania też. Ale do tego czasu to znów pewnie będę miała mase pytań i na oddziale lekarkom żyć nie dam. Ale od tego w końcu są! Prawda! ;D
Kosmi nie marwt się dzidzia ciągnie od Ciebie co najlepsze a Ty się teraz musisz oszczędzać. Jedz dla dwojga i patrz co jesz a zobaczysz, że razem z lekami to zadziała i poczujesz się lepiej. A wyjazd do Wiednia bardzo dorze Ci zrobi i we trójkę będziecie się dobrze bawić!