Kondzio mi sie bardzo rozchorował. W poniedzialek byl u pediatry dostał syrop. Jakby lepiej a dzis dostał goraczki 39 stopni,byla godzina dwunasta. nie bylo szans dostac sie juz do przychodni,jacek pojechal z nim prywatnie. Dostał augmentin. Zero w nim sił,bladA twarz,mraczacy,smutny,bez sil. niestety zwymiotował mi antybiotyk i od tej pory (okolo 15) nie moze nic sie napic,bo wszystko zwraca. Boje sie,że bedziemy musieli jechac na pogotowie. ja nie chce zostac z nim w szpitalu :-(.Jutro miałam jechac na zakupy gwiazdkowe...:-( Strasznie sie denerwuje.jeszcze tak chory,blady i smutny to nigdy nie był ...:-(