ja to Was dziewczyny uwielbiam...kurcze my wlasnie mamy kazdy z mozliwych probemow dotyczacych karmienia piersia. Sutki popekane, krwawia ze lzami w oczach karmie i dla mnie jak i dla malej czas przykladania do cyca kojarzy sie z hororem...ja placze za kazdym razem jak jest przykladana, ona tez bo sie denerwuje ze sie ulozyc nie mozemy a na dodatek przyloze ja ona sie zassie pierwszy moment boli niesamiwicie..a za chwile odrywa sie i znowu to samo tragedia. Ostatnie 2 karmienia odciagnelam mleko laktatorem i podalismy przez butelke bo juz po prostu nie moge!
Mala ma 4 dni a ja jeste zalamana ... wydaje sie ze ma ona mega potrzebe ssania zreszta od samego poczatku, wiec dzis wystartowalismy ze smoczkiem, polozne mi odradzaly a co wy o tym myslicie?
A z waszego doswiadczenia myslicie ze zaburze latkacje jesli bede tylko sciagac i dawac w butelce przez jakies 48h by sie cycuchy wygoily? i czy mala przypadkiem na zapomni jak ciagnac z cyca?
ahh chyba mam kryzys...:-(