Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
) . Jedyne czego nie chcę i chcę nadal uniknąć to nacięcie krocza.
Ćwiczę mięśnie całą ciążę i myślałam że mając własną położną uda mi się z nią ogadać co o ochrony krocza. Niestety będąc ostatnio na spotkaniu z nią kiedy mnie oprowadzała po szpitalu powiedziała mi, że u nich w szpitalu to ordynator by zabił za to jeśli ona by nie nacieła, bo tylko 30% kobiet jest tak elastyczna i że na pewno bym popękała, a ona potem miała by przez to nieprzyjemności. I że tym samym nie ma wyjścia jak będę rodzić w Bielańskim będą mnie ciachać. 
Aż nie chce mi się wierzyć w takie bzdury.
Poważnie myśle nad tym czy teraz tam rodzić. Z jednej strony mam tam położną która poprowadzi mnie za darmo bo po znajomości, a z drugiej strony boje się nacięcia. I to nie pod względem bólu - nie! Boję się tego, że będę dochodzić do siebie potem dłużej i co by tu ukrywać, że nie będzie już w seksie tak przyjemnie
:-( Może jakaś doświadczona mama mi poradzić?

nacięcie miało może ze 3 szwy a jak słyszałam opowieści znajomych, które zrezygnowały z nacięcia i popękały to miały potem nawet 26 szwów bo też w srodku. tak więc popieramprinci bo też wolę być nacięta niż popękanaelza-zgadzam się z Tobą w 100%,cesarka powinna być tylko w ostateczności robiona.Jest wiele sposobów na ułatwienie maluchowi przyjscia na świat-wystarczy poczytać o porodzie aktywnym.Już samo pzrebywanie w pozycji pionowej przyspiesza akcję o 35%.W salach do porodów rodzinnych zwykle są piłki,drabinki i worki sako które bardzo są przydatne.Połowe mojego 2 porodu przeskakałam na takiej piłce ,trzymając się drabinek .Pomaga to wstawić się odpowiednio dziecku w kanał rodny .Najgorsze bóle najlepiej znosiłam w pozycji kolankowej a najgorzejh wspominam momenty kiedy musiałam położyć się na wznak-ból był wtedy 2 razy mocniejszy.Niestety też 2krotnie zostałam zmuszona do parcia w pozycji półleżącej -dla wygody lekarza oczywiście.Jeśli będziecie miały siłę to walczcie o to zeby przeć w pozycji wertykalnej-można wtedy najłatwiej uniknąć nacinania i pęknięć,poza tym jeśli nic złego się nie dzieje to nie ma przeciwwskazań do takiego porodu ,nawet pas do ktg może byc podpięty .Ja napewno nie dam się tym razem położyć -minęło tyle lat od poprzednich porodów a ja wciąż odczówam żal do lekarzy że mieli gdzies moja wolę...
no bzdury gadają...a czy my z innej gliny jesteśmy niż Brytyjki lub np. szwedki??? tam nacinanie to kilkanaście procent tylkoJa będę rodzić naturalnie. Mama mojej koleżanki jest położną i ma się mną zająć. Przyznam że na początku ciąży panicznie się bałam i koniecznie chciałam urodzić przez cc. Z czasem jednak doszłam od wniosku że spokojnie urodzę naturalnie (z pomocą chłopaka!) . Jedyne czego nie chcę i chcę nadal uniknąć to nacięcie krocza.
Ćwiczę mięśnie całą ciążę i myślałam że mając własną położną uda mi się z nią ogadać co o ochrony krocza. Niestety będąc ostatnio na spotkaniu z nią kiedy mnie oprowadzała po szpitalu powiedziała mi, że u nich w szpitalu to ordynator by zabił za to jeśli ona by nie nacieła, bo tylko 30% kobiet jest tak elastyczna i że na pewno bym popękała, a ona potem miała by przez to nieprzyjemności. I że tym samym nie ma wyjścia jak będę rodzić w Bielańskim będą mnie ciachać.
Aż nie chce mi się wierzyć w takie bzdury.
Poważnie myśle nad tym czy teraz tam rodzić. Z jednej strony mam tam położną która poprowadzi mnie za darmo bo po znajomości, a z drugiej strony boje się nacięcia. I to nie pod względem bólu - nie! Boję się tego, że będę dochodzić do siebie potem dłużej i co by tu ukrywać, że nie będzie już w seksie tak przyjemnie
:-( Może jakaś doświadczona mama mi poradzić?
![]()
Ja bylam nacinana i po tym nie ma sladu i zadnej roznicy w seksie ! Zadnej! A moj maz probowal wypatrzec to szycie i mowi,ze go nie widzi ! Ja duzo slyszlalam o tym ze te co rodza pierwszy raz, pierwiastki , zazwyczaj nacinaja... Ja bym chciala zeby i tym razem mnie nacieli w razie czego, bo jesli nie natna a sie rozerwie to po tym szyciu... tak slyszlalam, to sie dopiero cykam,zeby sie nie rozerwac tam gdzie mnie nacinali... eh![]()







Poza tym mam znajomą położną,wprawdzie mieszka w innym mieście,ale powiedziała mi,że tak naprawdę sporo tych nacięć niewiele ma wspólnego z troską o pacjentkę; bardziej chodzi o komfort dla położnych czy lekarzy, o to,żeby było szybciej,łatwiej,itp. Post_ptaszyna ma rację; w innych krajach nie wykonuje się tego tak chętnie i co? Kobiety albo w ogóle nie pękają (kurczę...jakaś magia,nie? To chyba tylko Polki są inaczej stworzone...),albo pękają,ale mają o wiele mniej szwów niż po nacięciu. Oczywiście pomijam skrajne przypadki,kiedy kobieta pęka jakoś drastycznie,bo wiem,że to się zdarza. Ale po pierwsze, tego nie przewidzimy; a po drugie....prawda właśnie jest taka,że lekarze nam wmówią i tak to co będą chcieli. U mnie jest chyba jeden szpital tylko,w którym można poprosić o ochronę krocza...
Reszta tnie jak leci.
a wiem to od położnej z tego szpitala i co prawda ona twierdzi ze dają znieczulenie przed zszywaniem a w praktyce wiem ze nie dają bo nie jedna moja koleżanka już rodziła i mówiła ze zadnego znieczulenia nie dają! Jak się powie ze boli to Ci odpowiedzą ze ma bolec bo to poród i jeszcze " a jak Pani dawała to nie bolało?"
ale ja ją mam gdzieś bo w godzine drogi napewno nie urodze pierwszego dziecka i myśle pozytywnie