Oj
Kasiu to przykre co piszesz... szkoda maluszka
Myślę że to co pisze
Ania to bardzo dobry pomysł!!! zmień miejsce by Piotrusiowi się źle puzelki nie kojarzyły... Nic na siłę pamiętaj. Mnie tak przynajmniej mówił ten nasz rehabilitant. Jak dziecko nie chce do niczego nie należy zmuszać... Poczekaj trochę i zacznij jak mały (i ty) będzie w lepszym nastroju

Mnie ten rehabilitant mówił że nie ma sensu ćwiczyć z płaczącym maluchem bo po pierwsze to nie mam być tortura!!!, po drugie mięsnie muszą być rozluźnione by pracowały tak jak rehabilitant chce, nic się nie zrobi z całym napiętym od płaczu maluszkiem. Dziwi mnie ten wasz rehabilitant, u nas na początku było zapoznawanie się z Panem, bawienie, uśmiechanie

teraz jak przychodziłam Miłoszek chętnie do pana na rączki szedł, kiedy ja zdejmowałam butki (bo na salę z matami trzeba być boso). Pan cały czas stara się by Miłek się nie zniecierpliwił by się uśmiechał

tam są kosze z zabawkami i Miłek zawsze znajdzie coś fajnego dla siebie

))) Nie widziałam na sali ćwiczącą osobę z płaczącym dzieckiem, bo kiedy maluszek zaczyna płakać to ćwiczenia są przerywane i rehabilitant stara się maluszka zabawić, jeśli nic z tego to zwyczajnie się dzieciaczków do ćwiczeń nie zmusza.
Nie dziwię się że Piotruś się zdenerwował: obcy ludzie, pewnie hałas i jakieś obce "łapy" go wzięły i zaczęły nim wywijać....Może na początek zapoznać Piotrusia z salą z zabawkami zrehabilitantem.....
Trzymam kciuki za was Kasiu

ściskam wirtualnie
