reklama

Zachowanie naszych dzieci

Ulenka to ze niektore mamy wprowadzaja zasady to tylko dla dobra swoich dzieci.

Uwazam ze moje dziecko bedzie szczesliwsze gdy bedzie umialo samo spac w lozeczku, w przyszlosci nie bedze sie balo potworow z szafy i bedzie samodzielne, czasu na przytulanie jest mnustwo w ciagu dnia, a gdy jest chory i szczegulnie potrzebuje bycia blisko mnie to go biore do lozka ze soba.
Jesc nie musi sam ale dlaczego mam nie probowac? przynajmniej uczy sie i rozwija manualnie a przy tym probuje nowych rzeczy,

Pisalas ze mamy ustawiaja dziecko pod siebie. No to chyba logiczne ze nie bede sie ustawiac pod dziecko a potem mi powie spadaj jak bedzie starsze i nie poslucha nic.
Tak jak pisala Mama jest czas na zabawy, przytualnki itd itd i przeciez kazda mama kocha swoje dziecko ponad wszystko a wprowadzajac jakies zasady nie robi tego w zlym sensie tylko dla dobra dziecka.

A przeciez chcac dziecko kazda z nas wiedziala ze wszystko sie pozmienia, nie bedzie juz tyle czasu dla siebe i przyjda nowe obowiazki co nie zmienia faktu ze dziecko trzeba wychowac i przygotowac na trudne chwile z jakimi przyjdzie im sie stawic.
 
reklama
Ulenka - ja wychowuję swoje dziewczyny podobnie do wychowania jakie sama odebrałam w domu, byłam jedynaczką i nie miałam wszystkiego do stóp podanego jak się powszechnie uważa... nie wiem czy w dzisiejszych czasach takie wychowanie nie przyniesie szkody moim kobitkom, bo nie chcę by przez życie szły po trupach, nie umiały nie widzieć krzywd innych ludzi... czas okaże ,,
Ale i u mnie włącza się zdrowy egoizm, że ja też jestem tutaj ważna, bo jeśli ja będę się czuć źle, to na tym ucierpią i moje dzieci, nie mówię tu o wygórowanych ambicjach, ale o chwilach dla siebie i męża...
 
No i ja sie z wami zgadzam w 100%. I uwazam równiez ze ja tez sie licze, jesli ja bede szczesliwa to i moje dziecko. Szczesliwa mama=szczesliwe dziecko. Ja moja nauczylam spac w łozeczku dla jej i swojego dobra. Ona ma duzo miejsca u siebie, ja nie musze sie bac ze mi spadnie z łożka. Kiedy tego potrzebuje spi ze mna, jednak i tak woli u siebie. Nie pozwalam jej robi pewnych rzeczy np: grzebac w smieciach, psiej misce, kontaktach, bawic kablami-dla jej dobra. Pewne zasady musza byc trzymane, przestrzegane i wymagane. Amen hehe
 
odmawianie dla zasady , czyli "Nie , bo nie" ," nie , bo tu ja rzadze ". Dziunka tak to rozumiesz? :)

O dokładnie. Tak jak mój A karze laskom nosić kapcie "bo tak i koniec", zabrania skakać po kanapie "bo tak i koniec". Oj wkurza mnie tym. Lepiej by było gdyby powiedział : "nie skacz bo możesz połamać nogi/rece" albo "załóż kapcie bo przeziębisz brzuszek". Oj coś w tym stylu. Ale ja i tak pozwalam na boso i skakać też bo sama to lubiłam/lubię robić i dlaczego one nie mogą? Dobijają mnie znajomi nie kupujący dzieciom instrumentów muzycznych itp bo "głowa mi pęknie w domu". Albo mówienie do niemowlęcia czy małego dziecka że symuluje lub robi coś specjalnie:baffled:

Dziunka ja właśnie dzis po postach zauważyłam ze mamy (zeby tutaj zle nie zostało odebrane) "chwalą się" jak wychowują swoje dzieci, ze na to nie pozwolą sobie, na tamto, owamto, dziecko ma samo spać, samo zasypiać, samo jesc, widelcem, nzoem, pic ze szklanki, samo sie zabawic - nie przeszkadzac, pozwolic rodzicom zyc yak jak dawniej.
Takie wychowanie i odmawianie "dla zasady" jakby sie za duzo ktos niani na tvn naoglądał. Przecież cto my hciałysmy bardzo nasze dzieci, one sie nie prosiły na swiat. Wiec my powinnysmy także dostosować sie do dzieci, tak jak one muszą do nas.Ciężko to wytłumaczyc.
Czytanie postow ze dziecko musi sie dostosować itd wkurza mnie okrutnie!!! Ale sie nie odzywam.

No i zgadzam się. ALE jesli nauka spania czy jedzenia samodzielnego nie odbija się w jakiś straszny sposób dla dziecka (czyt. płacz ze spazmami) to dlaczego tego nie robić?


w przyszłosci zjesc 10 porcji lodów i kupowac 20 z kolei autko bo on tak chce....... .

Przepraszam że się uczepię ale dlaczego nie? Niech zje nawet 20 porcji? Niech ma 50 aut czy lalek! Jeśli mnie na to stać to dlaczego nie? Ale niech to się odbywa na zasadzie że to Ty kupujesz to autko a nie dziecko Cię szantażuje i ze strachu kupujesz.
Ja jak mam kasę to zawsze coś kupuję dziewczynom, ale na zasadzie wyboru. Młoda wybiera czy chce kinder jajko czy żelki.
Jak nie mam to tłumaczę że nie mam, że tylko starczy mi na np.chlebek. I nie miałam sytuacji leżącego ryczącego dziecka w sklepie. A nawet jeśli się popłacze, to zaraz uspokaja bo wie że tym sposobem nic nie zdobędzie.



Nie traktujmy dzieci z góry jak wrogów bo zaraz się okaże że one zaczną traktować nas tak samo.

I dlaczego nie spać z dzieckiem? SKoro jednej jak i drugiej stronie jest z tym dobrze nie widzę nic w tym złego. Za kilka lata będziemy tęsknić za buziakami, przytulankami :)

Skupmy się raczej na złych nawykach, na nieszanowaniu dorosłych, na mówieniu do nich na "ty", na biciu itp. TYLE że dziecko uczy się tego wszystkiego od nas. Fajne reklamy ostatnio lecą w TV właśnie na ten temat.
 
Dziecko , które ma jasno wytyczone zasady , wie co jest czarne i białe, co zakazane , a co nie; dziecko , które wie , ze ma swoje łozeczko , swoja miske i widelec , że o 19 jest czas spania a po południu figli z mama i tata czuje sie bezpiecznie!!!!! jego swiat jest poukladany , systematyczny a przez to przewidywalny!!!!! Moje dziecko uczy sie samodzielnie jesc, spi , zasypia samodzilnie. Ucze go krokami , etapami samodzielnosci. Bede jego mama -wyrocznia tylko kilka lat , potem dziecko wyjdzie w swiat a ja co zostane sama ? z mezem z którym nie sypiam od lat, bo dzieci były wazniejsze?
Dziecko i my = symbioza.
Ja nie ciagam go do 24 po rodzinnych imprezach , bo koło 20 juz powinien spac. Ale tez Syn powienien wiedziec , ze mama ma swoj czas .

Ula i nauka zasypiania , samodzielnego jedzenia , czy zakazy to nauka otaczajacego swiata. Nasze dzieci to ptaki i my mamy ich nauczyc latac , jak nie to wyleca i sobie polamia skrzydła..
 
Ostatnia edycja:
Przepraszam że się uczepię ale dlaczego nie? Niech zje nawet 20 porcji? Niech ma 50 aut czy lalek! Jeśli mnie na to stać to dlaczego nie? Ale niech to się odbywa na zasadzie że to Ty kupujesz to autko a nie dziecko Cię szantażuje i ze strachu kupujesz.
Ja jak mam kasę to zawsze coś kupuję dziewczynom, ale na zasadzie wyboru. Młoda wybiera czy chce kinder jajko czy żelki.
Jak nie mam to tłumaczę że nie mam, że tylko starczy mi na np.chlebek. I nie miałam sytuacji leżącego ryczącego dziecka w sklepie. A nawet jeśli się popłacze, to zaraz uspokaja bo wie że tym sposobem nic nie zdobędzie.

nie chodziło mi o to zeby dzieciom nie kupowac słodyczy czy zabawek, tylko zeby nie szantazowały. np sytuacja taka ze dziecko dostało jedna rzecz i histeria ze chce jeszcze 15 innych.......
Jestem z tych ze ostatnie zaskórniaki wydam na rzeczy, zabawki i inne pierdółki dla dziecka. Tylko wszystko z umiarem, zeby potem sie dzieciakowi w glowie od nadmiaru nie poprzestawialo...
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry