niby my chciałysmy dzieci - to fakt, ale.............Ale chyba nie powiesz ze pozwalasz dziecku grzebac w zaprzeproszeniem w kupie, kuwecie, bic innych, w przyszłosci zjesc 10 porcji lodów i kupowac 20 z kolei autko bo on tak chce....... tylko dlatego ze myśmy dzieci chciały i teraz moze nam wejsc na głowe
Rozumiem....dziecko jest nasze, w 100% oddaje mu swój czas. Kiedy chce to sie bawimy, wygłupiamy, jemy, nosimy na rączkach i poznajemy świat a nawet broimy. Z tym ze trzeba dac dziecku do zrozumienia co wolno a co nie. Gdzie czasem mozna złamać zasady, np dodatkowa porcja lodów bo były przepyszne, a gdzie tej zasady absolutnie nie mozna złamać np grzebać w kiblu

Ja to rozumuje tak.
w zyciu nie zalezalo i nie myslalam o tym zeby najlepiej siedzial w kacie przez cały dzien i dał mi swiety spokój. Jest ciekawy niech lata, sprawdza, zagląda, pomaga mi ale czego nie wolno to nie wolno np grzebac przy kuchence, siedziec w zamrażalce, bawić sie drzwiami i kablami, otwierac szafek bez czyjegoś nadzoru- bo to jest niebezpieczne dla zdrowia i np w tym jednym przypadku dla zywotności lodówki. Proste. Za to moze podawać mi ziemniaczki, ściereczke, zamykać lodówke, gasic swiatełko, wyrzucac okruszka do śmieci pod zlewem i kupe innych rzeczy przy których sie bawi i uczy i absolutnie mu tego nie zabraniam bo on sie przy tym kształtuje no i uczy i bawi jak wspomnialam nie temperuje jego ciekawości świata z hasłem "bo tak".