reklama

Zaczynamy staranka :)

czesc dziewczyny
pamela czytalam twoj wpis z sercem w gardle na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo kochana, a powiedz mi czy nie bylas przypadkiem kolo terminu @ bo dziewczyny w poblizu jej moga krwawic tak miala moja ciocia do 6 mies tylko ze ona nie wiedziala o kuzynki istnieniu
 
reklama
dokładnie :D jeszcze żeby tak @ wyschła ;) ja w ogóle w tym miesiącu "nie wczuwam" się w staranka... wiem że i tak się nie uda tak szybko jakbym chciała... miałam kupić testy owu... ale nie kupuje bo to tez jest stresujące dziś 2 kreski to idziemy się tulić... i wtedy zamiast przyjemności ja się zastanawiam czy daleko plemniki doleciały masakra :D
 
Witam wszystkich :)
Justynka dobre:) Rozbawiłaś mnie do łez:)
Pamela współczuję takich stresów, ale najważniejsze,że wszystko jest ok. Teraz trzeba tylko pozytywnie myśleć i się wylegiwać, a M niech usługuje:)
trzymam kciuki za wszystkie testujące i czekam na wynik, bo w stresie żyję, jakbym to ja miała testować :)
Mnie właśnie przyszły testy owu :))) Także w tym cyklu zabieramy się ostro do pracy :)
Do przeczytania później :) Pa
 
Witam dziewczyny:)
pamela no ja zamarlam jak czytalam twoj post...no ale na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo:)odpoczywaj kochana i dbaj o siebie:)))))wszystko bedzie dobrze:))

dziewczyny,to ktore teraz testuja bo ja juz sie pogubilam:(
marysia szybko nam tu dawaj znac czy testowalas,nie narazaj nas na stresy bo bedziesz nas miala kochana na sumieniu:no:

ja dzisiaj rano mierzac temp oniemialam,mierzylam troche wczesniej i 37,3!!!czyli znowu rosnie,,,nie wiem po co,zeby miala chyba z czego spadac hihi.test zrobilam rano ale oczywiscie negatywny...jeszcze sobie tak kombinuje ze jezeli przesunela mi sie owulacja,a 4 bylo przytulanie to moze jeszcze ten test sie myli...no nie wiem..glupieje juz ale nie nastawiam sie..juz wczoraj nawet lampke wina wypilam bo czasem to przyspieszalo mi @,a dzis nawet mnie juz brzuch nie boli,tylko cycuchy po bokach..wiec coz...czekam:szok:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry